Atletico Madryt melduje się w ćwierćfinale Ligi Mistrzów po niesamowitym dwumeczu z Tottenhamem. Choć w Londynie padł wynik 3:2 dla gospodarzy, zaliczka z pierwszego spotkania pozwoliła Hiszpanom wygrać w dwumeczu 7:5. Teraz zespół Diego Simeone czeka wielki hit przeciwko Barcelonie.
Mecz w północnym Londynie od początku trzymał w napięciu, bo Tottenham musiał odrabiać trzybramkową stratę z Madrytu. Nadzieję w serca kibiców wlał Randal Kolo Muani, który strzałem głową otworzył wynik spotkania. Atletico odpowiedziało jednak błyskawicznie po przerwie. Julian Alvarez wykorzystał podanie Ademoli Lookmana i precyzyjnym uderzeniem w okienko zdobył swoją trzecią bramkę w tym dwumeczu. Argentyńczyk po raz kolejny udowodnił, że jest kluczową postacią w układance madryckiego klubu, uciszając na chwilę trybuny stadionu Spurs.
Wielkie emocje i starcie z Barceloną
Gospodarze nie zamierzali się poddawać i szybko odzyskali prowadzenie po fenomenalnym strzale Xaviego Simonsa z 25 metrów. Juan Musso, zastępujący podstawowego bramkarza, nie miał szans przy tej rotacji piłki. Losy awansu rozstrzygnął jednak David Hancko, który w 75. minucie wykorzystał dośrodkowanie Alvareza z rzutu rożnego. Choć Simons w doliczonym czasie gry trafił z rzutu karnego po faulu Jose Marii Gimeneza, zwycięstwo 3:2 okazało się dla Anglików zbyt niskie, by myśleć o dalszej grze w turnieju.
Awans Atletico oznacza, że w ćwierćfinale dojdzie do hiszpańskiego klasyku. Rywalem ekipy z Madrytu będzie Barcelona, która w poprzedniej rundzie również wyeliminowała przedstawiciela Premier League. Pierwsze spotkanie odbędzie się na Spotify Camp Nou, a rewanż zostanie rozegrany na Riyadh Air Metropolitano. To odwrócenie sytuacji z niedawnego półfinału Copa del Rey, co dodaje tej rywalizacji dodatkowego smaku. Kibice mogą szykować się na kolejne wielkie widowisko z udziałem dwóch gigantów LaLiga w europejskich pucharach.
