Carlos Alcaraz wycofał się z turnieju Barcelona Open z powodu kontuzji nadgarstka. Hiszpański tenisista miał zmierzyć się w drugiej rundzie z Tomasem Machacem, ale po przejściu testów medycznych i odwołaniu treningu zrezygnował z dalszej gry. To ogromny cios dla kibiców, którzy liczyli na występ swojej największej gwiazdy przed własną publicznością.
Podczas konferencji prasowej Alcaraz nie ukrywał przygnębienia, przekazując niepokojące informacje. Przyznał, że uraz jest znacznie poważniejszy, niż początkowo zakładano. Zawodnik podkreślił, że musi teraz słuchać swojego organizmu, aby uniknąć długofalowych konsekwencji zdrowotnych. Z wielkim smutkiem ogłosił powrót do domu, gdzie rozpocznie natychmiastową rehabilitację, by zdążyć na kolejne kluczowe turnieje w kalendarzu.
Bolesna lekcja i walka z czasem
Problemy zaczęły się we wtorek podczas wygranego meczu z Otto Virtanenem. Przy stanie 5:4 w pierwszym secie Alcaraz poprosił o pomoc fizjoterapeuty, skarżąc się na ostry ból w prawym nadgarstku i przedramieniu. Dyskomfort narastał przy każdym uderzeniu z forehandu. Był to jego szósty mecz w ciągu zaledwie ośmiu dni, co pokazuje, jak mordercze tempo narzucił sobie siedmiokrotny mistrz wielkoszlemowy po finale w Monte Carlo.
Wycofanie się z Barcelony stawia pod znakiem zapytania starty w Madrycie oraz Rzymie. Alcaraz sam przyznał, że być może powinien był odpocząć w tym tygodniu, biorąc pod uwagę nadchodzący Roland Garros. Teraz priorytetem jest regeneracja, by uniknąć powtórki z zeszłego roku, gdy uraz odniesiony w Barcelonie wykluczył go z gry w stolicy Hiszpanii. Fani drżą o jego formę przed drugim turniejem wielkoszlemowym w sezonie.
