Real Betis i Celta Vigo mocno skomplikowały swoją sytuację w walce o ćwierćfinały europejskich pucharów. Jak donoszą media z Hiszpanii, czwartkowe mecze przyniosły kibicom więcej rozczarowań niż powodów do radości. Tylko Rayo Vallecano stanęło na wysokości zadania.
Real Betis przegrał w Atenach z Panathinaikosem 0:1, choć przez długi czas wydawało się, że to zespół Manuela Pellegriniego kontroluje wydarzenia na boisku. Przełom nastąpił w 60. minucie, gdy Anass Zaroury wyleciał z boiska za faul na Ez Abde. Hiszpanie nie potrafili jednak wykorzystać gry w przewadze. W końcówce spotkania Diego Llorente obejrzał czerwoną kartkę i sprokurował rzut karny, który na gola zamienił Vicente Taborda. Teraz Betis musi wygrać za tydzień na La Cartuja, aby marzyć o awansie.
Endrick ratuje Lyon i ucisza kibiców w Vigo
Celta Vigo zremisowała u siebie z Lyonem 1:1, tracąc zwycięstwo w samej końcówce. Gospodarze prowadzili po trafieniu Javiego Ruedy, ale sytuacja zmieniła się po dwóch żółtych kartkach dla Borjy Iglesiasa. Osłabioną Celtę dobił wypożyczony z Realu Madryt Endrick Felipe. Młody Brazylijczyk uderzył z dystansu, a Ionut Radu nie zdołał opanować piłki, która wpadła do siatki. Ten wynik sprawia, że to francuski zespół będzie faworytem przed rewanżem na własnym stadionie w przyszłym tygodniu.
Honoru hiszpańskiej piłki broniło Rayo Vallecano, które wywiozło cenne zwycięstwo 3:1 z Turcji. W starciu z Samsunsporem błysnął Alemao, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Jedno trafienie dołożył Alvaro Garcia, dzięki czemu ekipa Inigo Pereza ma dwubramkową zaliczkę przed rewanżem w Vallecas. Rayo jest obecnie najbliżej awansu do ćwierćfinału Ligi Konferencji spośród wszystkich hiszpańskich drużyn grających w ten czwartek. Zespół kontrolował mecz od 15. minuty i pewnie zmierza do kolejnej rundy.
