Atletico Madryt oficjalnie rozpoczęło ofensywę transferową, której celem jest Matias Fernandez-Pardo z Lille. Jak donosi L’Équipe, hiszpański klub złożył formalną ofertę opiewającą na 35 milionów euro, wliczając w to system bonusów. To pierwszy tak zdecydowany krok madrytczyków w stronę pozyskania 21-letniego belgijskiego napastnika, który od dłuższego czasu znajdował się na liście życzeń.
Pośpiech Atletico nie jest przypadkowy, ponieważ sytuację zawodnika uważnie monitoruje kilka klubów z Premier League. Hiszpanie chcą uniknąć licytacji i zamknąć transakcję, zanim do gry wejdą angielscy giganci. Fernandez-Pardo ma za sobą udany sezon, w którym zanotował osiem bramek oraz sześć asyst w 41 występach. Choć jego kontrakt z francuskim zespołem obowiązuje aż do 2029 roku, kwota zaproponowana przez Atletico zmusiła władze Lille do poważnych przemyśleń.
Prezes Lille pod presją wielkich pieniędzy
Sytuacja jest o tyle ciekawa, że niedawno prezes Lille, Olivier Letang, publicznie deklarował, iż nie przewiduje odejścia swojej młodej gwiazdy. Twarda postawa negocjacyjna klubu z Francji jest powszechnie znana, jednak oferta rzędu 35 milionów euro może zmienić optykę działaczy. Obecnie propozycja jest analizowana przez kierownictwo Lille, a brak natychmiastowego odrzucenia oferty sugeruje, że obie strony zostawiły sobie pole do dalszych rozmów o ostatecznej cenie.
Wszystko wskazuje na to, że Lille będzie próbowało wynegocjować jeszcze wyższą kwotę, licząc na zainteresowanie z Wysp Brytyjskich, które mogłoby wywindować cenę zawodnika. Atletico Madryt liczy jednak, że ich szybki ruch i konkretne pieniądze okażą się decydujące. Najbliższe dni pokażą, czy hiszpański klub zdoła sfinalizować ten transfer i wzmocnić swój atak przed nadchodzącymi wyzwaniami, zanim konkurencja zdąży odpowiedzieć własnymi propozycjami.
