Czy 1 Point Slam to przyszłość tenisa? Świątek zabiera głos

Jarosław ZającJarosław Zając
15 stycznia 2026 04:39
Czy 1 Point Slam to przyszłość tenisa? Świątek zabiera głos

Milion dolarów australijskich do zgarnięcia za wygranie kilku punktów? Brzmi jak szalony pomysł, ale organizatorzy Australian Open postanowili zrealizować tę wizję. W środę na Rod Laver Arena w Melbourne odbył się turniej pokazowy 1 Point Slam, w którym wzięła udział Iga Świątek. Nasza wiceliderka rankingu WTA dotarła do ćwierćfinału, a po zakończeniu rywalizacji podzieliła się swoimi wrażeniami z tego nietypowego formatu.

W skrócie:

  • Iga Świątek wygrała dwa mecze w turnieju 1 Point Slam, pokonując Flavio Cobollego i Francesa Tiafoe
  • W ćwierćfinale Polka musiała uznać wyższość Hiszpana Pedro Martineza
  • Główną nagrodę w wysokości miliona dolarów australijskich zdobył amator Jordan Smith

Nietypowy format, wielkie emocje

Turniej 1 Point Slam to wydarzenie, które z pewnością zapisze się w historii jako jedno z najbardziej oryginalnych przedsięwzięć tenisowych. Zasady były proste, ale jednocześnie brutalne, wygranie jednego punktu dawało awans do kolejnej rundy. To oznaczało, że każda akcja mogła być ostatnią, a napięcie sięgało zenitu już od pierwszego uderzenia.

Na korcie Rod Laver Arena pojawiły się największe gwiazdy światowego tenisa, w tym Iga Świątek, Coco Gauff, Jannik Sinner czy Carlos Alcaraz. Obok nich szansę na zmierzenie się z profesjonalistami otrzymali amatorzy, którzy wcześniej wygrali krajowe eliminacje. Taka mieszanka zapewniła niepowtarzalną atmosferę i mnóstwo niespodzianek.

Nasza najlepsza tenisistka rozpoczęła swój udział w turnieju od starcia z Włochem Flavio Cobollem. Pierwszy punkt padł łupem Polki, co dało jej przepustkę do kolejnej rundy. W drugiej fazie Świątek trafiła na Amerykanina Francesa Tiafoe, który niespodziewanie zepsuł swój serwis, dzięki czemu nasza zawodniczka awansowała do ćwierćfinału bez większego wysiłku.

Koniec marzeń o milionowej nagrodzie

W ćwierćfinale na drodze Igi Świątek stanął Hiszpan Pedro Martinez. Tym razem szczęście nie uśmiechnęło się do Polki, Martinez wygrał kluczowy punkt i to on kontynuował walkę o główną nagrodę. Dla naszej zawodniczki oznaczało to koniec przygody z tym nietypowym formatem, ale jak sama przyznała, doświadczenie było warte zachodu.

Po zakończeniu turnieju Świątek podzieliła się swoimi wrażeniami na Instagramie. "Bawiłam się bardzo dobrze podczas 1 Point Slam. Dziękuję Australian Open za taką możliwość", napisała wiceliderka rankingu WTA. Krótki, ale wymowny komentarz pokazuje, że dla polskiej tenisistki najważniejsza była sama zabawa i możliwość uczestnictwa w tak oryginalnym wydarzeniu.

Główną nagrodę w wysokości miliona dolarów australijskich, co przekłada się na ponad 2,4 miliona złotych, zgarnął amator Jordan Smith. Australijczyk, który wcześniej wygrał krajowe eliminacje, w finale pokonał 117. zawodniczkę rankingu WTA, Joannę Garland z Tajwanu. To właśnie taka historia, w której amator triumfuje nad profesjonalistką, najlepiej oddaje ducha tego turnieju.

Przed Australian Open

Dla wszystkich uczestniczących w 1 Point Slam gwiazd tenisa wynik miał drugorzędne znaczenie. Prawdziwe wyzwanie czeka ich dopiero w niedzielę, 18 stycznia, kiedy rozpocznie się Australian Open, pierwszy turniej wielkoszlemowy w sezonie. To właśnie tam będą liczyć się punkty rankingowe, prestiż i prawdziwe emocje.

W głównej drabince Australian Open pewnych udziału jest pięcioro polskich singlistów. Oprócz Igi Świątek zobaczymy Magdalenę Fręch, Magdę Linette, Huberta Hurkacza i Kamila Majchrzaka. W finale eliminacji walczą jeszcze Maja Chwalińska i Linda Klimovicova, więc liczba polskich akcentów w Melbourne może jeszcze wzrosnąć.

Turniej pokazowy 1 Point Slam dostarczył mnóstwo dobrej zabawy i pozwolił fanom zobaczyć swoich idoli w zupełnie innym świetle. Najlepsi na świecie mieli okazję zmierzyć się z tenisowymi amatorami, ale też zamienić z nimi kilka słów, co z pewnością było wartością dodaną dla wszystkich uczestników. Teraz jednak czas na prawdziwą rywalizację, która rozpocznie się już za kilka dni w Melbourne.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!