Cztery lata temu walczył o start. Dziś Damian Żurek celuje w medal igrzysk

Wojciech MakuszewskiWojciech Makuszewski
11 lutego 2026 10:01
Cztery lata temu walczył o start. Dziś Damian Żurek celuje w medal igrzysk
Damian Żurek (Fot. Instagram)

Jeszcze cztery lata temu Damian Żurek drżał o sam wyjazd na igrzyska. Dziś w Mediolan-Cortina 2026 jest jednym z największych polskich faworytów do medalu. W środę o 18:30 wystartuje na 1000 metrów, a jego historia to gotowy scenariusz na sportowy film.

26-latek przeżył już olimpijski dramat, który mógł przekreślić jego marzenia. Teraz ma szansę napisać zupełnie inne zakończenie.

Koszmar przed Pekinem i walka z czasem

Przed igrzyskami w Pekinie Żurek niemal nie poleciał do Chin. W dobie restrykcyjnej polityki „Zero Covid” potrzebnych było pięć negatywnych testów z rzędu. Po pozytywnym wyniku tuż przed wylotem jego olimpijskie marzenie zawisło na włosku.

Podczas gdy świat oglądał dramaty kadrowiczów w izolacji, on przeżywał własną walkę kilka tysięcy kilometrów dalej. Ostatecznie poleciał do Pekinu zaledwie trzy dni przed startem. Bez czasu na aklimatyzację i zapoznanie z lodem zajął 11. miejsce na 500 m i 13. na 1000 m.

Tamten stres stał się paliwem. Sezon 2023/24 przyniósł przełom – historyczny brąz mistrzostw świata na 500 metrów. Od tego momentu Żurek wszedł na poziom ścisłej światowej czołówki.

„Prowadzi życie Beduina”. Perfekcjonista gotowy na medal

Obecny sezon to jego najlepszy w karierze. Zajął 2. miejsce w klasyfikacji Pucharu Świata na 500 i 1000 metrów, wygrał mistrzostwa Europy w Tomaszowie Mazowieckim, zdobywając dwa złota. Tuż przed igrzyskami w Inzell dwukrotnie pokonał Jordana Stolza, dominatora sprintu.

– Mówię o takich zawodnikach, że prowadzą życie Beduina. Przez cztery lata pilnował każdego szczegółu – jedzenia, regeneracji, godzin treningu – zdradza mł. chor. Paweł Tarasiuk z Centralnego Wojskowego Zespołu Sportowego.

Żurek jest żołnierzem Wojska Polskiego. Latem 2024 roku złożył przysięgę, a na etat w CWZS czekał półtora roku. – Powiedział mi, że nie jedzie na igrzyska na wycieczkę. Jako żołnierz zrobi wszystko, by zdobyć medal – wspomina Tarasiuk.

W środę rozpocznie walkę na 1000 metrów, a w sobotę wystartuje na 500 metrów. Cztery lata temu walczył o samą możliwość startu. Dziś może dać Polsce jedną z największych sportowych radości tych igrzysk.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!