Choć sportowy cel jest niemal na wyciągnięcie ręki, Jarosław Królewski wskazuje na szereg formalnych przeszkód, które sprawiają, iż kibice Wisły Kraków mogą w końcówce sezonu nie otrzymać tego, na co liczyli.
Choć sportowy cel Wisły Kraków po czterech latach nieobecności w krajowej elicie wydaje się niemal zrealizowany, kwestia oficjalnego świętowania budzi spore emocje. Jarosław Królewski wyjaśnił na łamach „Sportowych Faktów”, że organizacja wydarzenia o tak ogromnej skali w sercu miasta wyklucza jakąkolwiek przypadkowość.
Prezes podkreślił, że klub musi zmierzyć się z szeregiem wyzwań formalnych, wśród których kluczowe jest uzyskanie stosownych pozwoleń od władz oraz uregulowanie kwestii wejścia na zabytkowe Sukiennice. Według sternika klubu, logistyka tak dużego przedsięwzięcia uniemożliwia zorganizowanie fety w trybie natychmiastowym, co wymusza na Krakowianach dużą dozę cierpliwości.
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez prezesa, oficjalne uroczystości mają zostać skorelowane z ostatnim akcentem sezonu, a nie samym momentem matematycznego zapewnienia sobie awansu. Pierwszą szansę na przypieczętowanie sukcesu zespół będzie miał już 8 maja o godzinie 21:00 w starciu z Chrobrym Głogów. Po tym spotkaniu zawodników czeka jeszcze wyjazd do Warszawy na mecz z Polonią, a dopiero domowa konfrontacja z Pogonią Siedlce ma być częścią wspólnego świętowania.
Spotkanie z Pogonią zaplanowano na 24 maja i to właśnie ten termin jest wskazywany jako najbardziej prawdopodobna data, w której Wisła Kraków, po dopełnieniu wszystkich biurokratycznych wymogów, oficjalnie uczci powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej wraz ze swoimi sympatykami.

