Manchester City po pozyskaniu dwóch piłkarzy za łączną kwotę początkową 82,5 mln funtów raczej nie sprowadzi w styczniu kolejnego dużego wzmocnienia defensywy. Mimo kłopotów widocznych w meczu z Sunderlandem klub nie planuje obecnie transferu obrońcy. W tle wciąż pozostaje zresztą nierozstrzygnięta sprawa finansowa w Premier League.
W piątek informowano, że niezależna komisja uznała Manchester City za winnego 114 ze 115 zarzutów dotyczących naruszeń przepisów finansowych. Klub nadal zaprzecza, by dopuścił się nieprawidłowości, i zamierza złożyć apelację. Sprawa nie jest więc zakończona – City ma 14 dni na odwołanie się od werdyktu, a przy tym panuje tam przekonanie, że uda się go podważyć.
Problemy z tyłu nie oznaczają transferu
Defensywne kłopoty City ponownie dały o sobie znać przed przerwą reprezentacyjną. W dramatycznym meczu z Sunderlandem drużyna wygrała 5:3, ale na Etihad straciła trzy gole. Jak informuje Football Insider, Enzo Maresca uważa, że dysponuje wystarczająco liczną kadrą, by poprawić grę w tyłach bez sprowadzania kolejnego piłkarza w styczniu. Trener ma zresztą szeroki wybór na różnych pozycjach w linii obrony.
Ostrożność na rynku wiąże się także z niedawnymi wydatkami. W poprzednim styczniowym oknie Manchester City pozyskał Antoine’a Semenyo i Marca Guehiego za łączną początkową kwotę 82,5 mln funtów. Kolejny duży zakup obrońcy zaledwie kilka miesięcy później oznaczałby następne poważne zobowiązanie finansowe, zwłaszcza gdy sprawa przed komisją wciąż nie ma finału. Nie ustalono jeszcze żadnych sankcji, a ich ewentualny wpływ na plany klubu pozostaje nieznany.
Na razie Manchester City wydaje się bardziej skłonny pracować z obecną kadrą niż reagować na jeden słabszy występ w obronie. Decyzja może się zmienić, jeśli kontuzje doprowadzą do realnego braku zawodników albo problemy utrzymają się do grudnia. Dotychczasowe trudności wyglądają jednak bardziej na kłopot z funkcjonowaniem zespołu niż z liczbą dostępnych graczy. Nic nie wskazuje na to, by stoper lub boczny obrońca był obecnie pilnym priorytetem transferowym. Kluczowe pozostaje to, czy Maresca zdoła sprawić, by zawodnicy bardziej regularnie współpracowali ze sobą jako całość – sam nowy obrońca nie rozwiązałby bowiem problemów z koncentracją, ustawieniem ani osłoną defensywy.
