Mileta Rajović miał być jednym z najważniejszych zawodników Legii Warszawa. Do stołecznego klubu trafił latem 2025 roku jako rekordowy transfer, ale dotąd nie spełnił związanych z nim oczekiwań. Po 43 występach ma na koncie dziesięć bramek, a jego przyszłość w zespole jest bardzo niepewna. Mimo to w szatni nie brakuje osób, które wierzą, że napastnik jeszcze odwróci swoją sytuację.
Kiedy Legia sprowadzała Rajovicia latem 2025 roku, oczekiwania były ogromne. Duńczyk miał zostać liderem ofensywy i jednym z najlepszych napastników w Ekstraklasie. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie mniej optymistyczna. W 43 występach zdobył zaledwie dziesięć bramek, a jego nazwisko coraz częściej pojawiało się w kontekście nieudanego transferu.
Nowy sezon miał być dla Rajovicia świeżym rozdaniem. Niestety, znów stał się bohaterem memów i to od razu, po 1. kolejce. W 7. minucie Pogoni Szczecin z Legią Rajović umieścił piłkę w siatce z najbliższej odległości, ale zrobił to ręką. Trafienie zostało anulowane, a nagranie błyskawicznie obiegło internet.
Nic dziwnego, że coraz częściej pojawiają się pytania o przyszłość napastnika. Wielu kibiców uważa, że Legia powinna poszukać dla niego nowego klubu. To oczywiste – pewnie także dla władz stołecznej ekipy. Taki scenariusz nie byłby jednak prosty do zrealizowania, zwłaszcza po ostatnich miesiącach i przy obecnej pozycji zawodnika.
Marek Papszun stoi jednak cały czas murem za swoim zawodnikiem. Podkreślał jeszcze niedawno, że Rajović wykonał postęp podczas przygotowań i teraz najważniejsze będzie przełożenie tego na skuteczność w oficjalnych meczach. Jednocześnie zaznaczył, że miejsce w składzie nie jest nikomu dane i napastnik musi wywalczyć je w rywalizacji z pozostałymi zawodnikami.
Jeszcze większy spokój o kolegę z zespołu zachowuje Otto Hindrich. Bramkarz Legii w rozmowie z TVP Sport przekonywał, że problem Rajovicia nie leży w umiejętnościach.
– Dla mnie Mileta jest bardzo dobrym napastnikiem. Już pokazał, że potrafi strzelać gole, ale w jego przypadku bardzo dużo zależy od pewności siebie. Kiedy odzyska pełną swobodę i zacznie znowu czuć się dobrze na boisku, jestem przekonany, że jeszcze nam pomoże – powiedział rumuński golkiper.
Słowa Hindricha pokazują, że wewnątrz zespołu nikt nie przekreśla Rajovicia. Według bramkarza Legii kluczowe będzie odbudowanie pewności siebie. Jeśli to się uda, napastnik wciąż może odegrać ważną rolę w drużynie. A właśnie od najbliższych tygodni może zależeć, czy zacznie spełniać oczekiwania, z jakimi przychodził do Warszawy.
Najbliższą okazję do zdobycia gola Duńczyk będzie miał w niedzielę, tj. 2 sierpnia. O godzinie 14:45 rozpocznie się tego dnia spotkanie Legii z Zagłębiem Lubin.

