Przedłużenie kontraktu przez Bartosza Zmarzlika z Orlen Oil Motorem Lublin nie było dla Marka Cieślaka żadnym zaskoczeniem. Były selekcjoner reprezentacji Polski od początku nie wierzył w scenariusz transferu do Betard Sparty Wrocław i teraz zdradza kulisy rozmów.
Motor oficjalnie potwierdził w środę, że mistrz świata zostaje w klubie na kolejne dwa sezony. Największe zdziwienie w środowisku wywołała długość nowej umowy, bo tym razem Zmarzlik związał się z lublinianami nie na rok, lecz na dłużej.
„Nie miał żadnego sensownego wyboru”
– Nie jestem ani trochę zaskoczony – przyznaje Marek Cieślak. – Wszyscy opowiadali o wielkim zainteresowaniu Zmarzlikiem, a ja uważam, że on w sumie nie miał żadnego sensownego wyboru. Tak finansowo poukładanych klubów jak Motor nie ma zbyt wiele – tłumaczy.
W ostatnich miesiącach najczęściej mówiło się o zainteresowaniu ze strony Sparty Wrocław. Klub z Dolnego Śląska uchodzi za jeden z najbogatszych w PGE Ekstralidze, a transfer Zmarzlika miałby być prawdziwą bombą na rynku.
Zdaniem Cieślaka rzeczywistość wyglądała jednak inaczej niż medialne doniesienia.
Kulisy rozmów ze Spartą
– Mam inne informacje niż to, co było przedstawiane. Wiem, że tak naprawdę nie doszło do większych rozmów pomiędzy Spartą a Zmarzlikiem – podkreśla były trener kadry.
Jak relacjonuje, przy okazji jednego z turniejów Grand Prix we Wrocławiu ze strony klubu padło ogólne hasło o zainteresowaniu. – Jeśli będziesz chciał zmienić klub, daj znać – tak miała brzmieć sugestia. – No i wszystko byłoby pięknie, ale Bartek nie dał znać – dodaje Cieślak.
Według niego decyzja Zmarzlika była w pełni logiczna także z perspektywy sportowej. W Sparcie musiałby rywalizować w jednym składzie z Brady’m Kurtzem i Artiomem Łagutą, co oznaczałoby dodatkową presję w każdym meczu ligowym. – W każdym spotkaniu miałby jeszcze jedno Grand Prix. Po co mu to? – pyta retorycznie szkoleniowiec.
W Lublinie Zmarzlik pozostaje niekwestionowanym liderem zespołu. Motor oferuje mu stabilność finansową, mocny skład i komfort pracy, a dodatkowo w kontekście modernizacji stadionu w Lublinie pojawia się możliwość startów w Łodzi, co logistycznie również nie stanowi problemu.
Zdaniem Cieślaka nic nie przemawiało za zmianą barw klubowych. Decyzja mistrza świata może więc zamknąć transferowe spekulacje na dłużej i potwierdza, że Motor wciąż pozostaje jednym z najlepiej poukładanych projektów w polskim żużlu.
