Kimi Antonelli wyrasta na jednego z głównych bohaterów weekendu w Montrealu po tym, jak zdominował jedyną sesję treningową przed kwalifikacjami do sprintu. Włoch wyprzedził swojego zespołowego kolegę z Mercedesa, George'a Russella, o 0,142 sekundy. Sesja obfitowała w liczne incydenty, które zmusiły sędziów do trzykrotnego wywieszenia czerwonej flagi i przerwania jazd.
Najbardziej nietypowy moment nastąpił w 23. minucie, gdy Alex Albon uderzył w świstaka na siódmym zakręcie. Kierowca Williamsa stracił panowanie nad maszyną i z impetem uderzył w ścianę, co spowodowało ponad kwadrans przerwy. Nie był to koniec problemów zawodników, ponieważ Esteban Ocon również rozbił swój bolid Haas, tracąc przednie skrzydło po kontakcie z barierą na wyjściu z tego samego zakrętu.
Problemy faworytów i techniczne testy FIA
George Russell, mimo uzyskania drugiego czasu, zaliczył obrót w pierwszej sekwencji zakrętów i lekko dotknął bariery. Z kłopotami zmagał się także Max Verstappen, który narzekał na ciężko pracujący układ kierowniczy oraz szarpnięcia przy redukcji biegów. Holender zakończył zmagania na piątej pozycji, tracąc blisko sekundę do lidera. Trzecie i czwarte miejsce zajęli kierowcy Ferrari – Lewis Hamilton oraz Charles Leclerc.
Podczas sesji FIA testowała nowy system tylnych świateł, który ma informować o różnych stanach odzyskiwania energii przez MGU-K. Na torze nie zabrakło też awarii mechanicznych. Franco Colapinto zgłosił usterkę przepustnicy już na drugim okrążeniu, a Liam Lawson musiał zatrzymać swój bolid Racing Bulls po zaledwie 11 minutach z powodu problemów technicznych. Czołową dziesiątkę niespodziewanie zamknął Fernando Alonso w barwach Aston Martin.
