Marsylia wyrastała na głównego faworyta w wyścigu o podpis Joela Ordóñeza, środkowego obrońcy Club Brugge. Jak donoszą media, transfer był niemal przesądzony, ale ostatecznie upadł w ostatnich godzinach okna transferowego. Ekwadorczyk przyznał wprost, że ta sytuacja wywołała u niego ogromne emocje.
21-letni defensor w rozmowie z Het Nieuwsblad potwierdził, że porozumienie z Olympique Marsylia było bardzo blisko. Ordóñez nie ukrywa, że w tamtym momencie czuł się już zawodnikiem francuskiego klubu. Tygodnie negocjacji okazały się wyczerpujące, a nagły zwrot akcji sprawił, że piłkarz był bardzo wściekły. Przyznaje, że proces ten był dla niego trudnym doświadczeniem, które mocno odbiło się na jego nastroju w tamtym okresie.
Nowy kontrakt i powrót do formy w Belgii
Mimo początkowego rozczarowania, zawodnik pochodzący z Guayaquil szybko zmienił swoje nastawienie. Ordóñez twierdzi, że nie żałuje już fiaska transferowego i wierzy, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu. Piłkarz podpisał nową umowę z Club Brugge, która obowiązuje do czerwca 2029 roku. Stabilizacja w belgijskim klubie pozwoliła mu odzyskać spokój i skupić się wyłącznie na grze, co szybko przyniosło wymierne efekty na boisku.
Statystyki obrońcy w tym sezonie są solidne. Ordóñez wystąpił w 34 meczach we wszystkich rozgrywkach, z czego aż 30 razy wychodził w podstawowym składzie. Regularna gra w sercu defensywy sprawia, że Ekwadorczyk ponownie znajduje się na radarach największych europejskich marek. Choć letnie okno transferowe zakończyło się fiaskiem, świetna dyspozycja zawodnika sugeruje, że temat jego odejścia z Belgii powróci już podczas najbliższego lata.
