Burzliwa sesja w Sanoku. Prezes STS-u odpowiada na zarzuty trenera

Wojciech MakuszewskiWojciech Makuszewski
12 lutego 2026 12:36
Burzliwa sesja w Sanoku. Prezes STS-u odpowiada na zarzuty trenera

Wokół STS-u Sanok zrobiło się bardzo gorąco. Podczas sesji rady miasta padły mocne słowa ze strony trenera Bogusława Rąpały i kapitana Jakuba Bukowskiego, a na zarzuty dotyczące zaległości finansowych oraz składek ZUS publicznie odpowiedziała prezes klubu Marta Przybysz.

Spór, który dotąd toczył się w kuluarach, trafił na forum publiczne i wywołał poruszenie w środowisku hokejowym.

Zaległości i składki ZUS. Prezes przedstawia swoją wersję

Bogusław Rąpała poinformował radnych o trzymiesięcznych zaległościach finansowych oraz braku odprowadzonych składek ZUS mimo podpisanej umowy o pracę. Marta Przybysz stanowczo zaprzeczyła tym zarzutom.

Według prezes doszło do błędu księgowego przy rejestracji umowy. Jak tłumaczyła, najpierw obowiązywała umowa zlecenie, a następnie umowa o pracę, a wszystkie składki miały być opłacane. Zapowiedziała osobiste wyjaśnienie sprawy i przedstawiła dowody w postaci przelewów.

Przyznała jednak, że końcówka roku była dla klubu wyjątkowo trudna finansowo. Niewielka frekwencja na lodowisku i ograniczone wpływy z meczów miały doprowadzić do problemów z płynnością.

Uderzenie w kapitana i podziały w drużynie

Największe emocje wywołały słowa dotyczące Jakuba Bukowskiego. Prezes sugerowała, że w zespole doszło do podziałów i wskazała kapitana jako osobę, która mogła mieć wpływ na atmosferę w drużynie.

Podczas sesji publicznie poruszyła temat nieobecności zawodnika na meczach oraz przywołała rozmowy z rodzicami hokeistów, którzy mieli zgłaszać jej niepokojące sygnały. Wspomniała także o miejscach, w których zawodnicy mieli spędzać czas poza treningami, co spotkało się z wyraźnym zaskoczeniem radnych.

Przybysz odniosła się również do kwestii wynagrodzeń. Zapewniła, że zawodnicy otrzymywali wsparcie finansowe, a w okresie świątecznym, gdy restauracja była zamknięta, przekazywała im po 20 złotych dziennie na posiłki z własnych środków.

Tajemnica zadłużenia i wstrzymane wynagrodzenie prezes

Radni dopytywali o skalę zadłużenia klubu. Przedstawiciele spółki powoływali się na tajemnicę przedsiębiorstwa, co spotkało się z krytyką części samorządowców przypominających, że klub funkcjonuje w ramach miejskiej spółki i powinien zachować pełną transparentność.

Prezes poinformowała również, że od zeszłego roku nie pobiera wynagrodzenia, by nie obciążać budżetu klubu. Przyznała, że pokrywa niektóre wydatki z własnej kieszeni, w tym koszty paliwa czy spotkań ze sponsorami.

Na koniec ujawniła, że rozmowy w sprawie przejęcia klubu przez firmę z Rzeszowa zakończyły się niepowodzeniem. Sprawa STS-u Sanok pozostaje więc otwarta, a napięcie wokół drużyny nie słabnie.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!