Alvaro Arbeloa mierzy się z narastającym napięciem w szatni Realu Madryt. Po wyjaśnieniu sporu z Danim Carvajalem, kolejnym niezadowolonym zawodnikiem w zespole Królewskich został David Alaba.
Austriacki obrońca nie potrafi zrozumieć swojej marginalnej roli w zespole, zwłaszcza przy problemach zdrowotnych konkurentów. Raul Asencio zmaga się z urazem, a Antonio Rudiger i Dean Huijsen również nie są w pełni sił. Mimo że 34-letni Alaba wrócił do zdrowia już 20 grudnia w meczu przeciwko Sevilli, Arbeloa konsekwentnie go pomija. Doświadczony defensor czuje, że zasługuje na znacznie więcej szans, biorąc pod uwagę obecną sytuację kadrową w formacji obronnej madryckiego giganta.
Statystyki Alaby pod wodzą nowego trenera wyglądają wręcz dramatycznie. Choć Austriak znalazł się w kadrze meczowej na ostatnie jedenaście spotkań, na boisku pojawił się zaledwie pięć razy. Wszystkie te występy zaliczył jako zmiennik, co przełożyło się na skromne 65 minut gry. Sytuacja jest o tyle trudna, że nawet Kylian Mbappe ma być mniej szczęśliwy pod wodzą Arbeloi niż za czasów Xabiego Alonso. Atmosfera w Valdebebas uległa poprawie, ale indywidualne frustracje kluczowych graczy wciąż narastają.
Pozycja Alaby w klubie wydaje się jednak znacznie słabsza niż w przypadku kapitana, Daniego Carvajala. Real Madryt podjął już ostateczną decyzję, że wygasający z końcem sezonu kontrakt Austriaka nie zostanie przedłużony. Arbeloa nie czuje więc żadnej presji ze strony władz klubu, aby częściej stawiać na zawodnika, który od trzech lat nie gra regularnie. Dla weterana to bolesny koniec przygody w stolicy Hiszpanii, gdzie stał się jedynie opcją rezerwową bez większych perspektyw na zmianę losu.
