Atmosfera w światowym tenisie gęstnieje. Novak Djokovic zabrał głos w sprawie narastającego konfliktu dotyczącego podziału zysków w turniejach Wielkiego Szlema. Choć Serb wspiera dążenia zawodników, jego rola w tym sporze uległa wyraźnej zmianie.
Aryna Sabalenka otwarcie ostrzegła, że gracze w końcu odmówią występów w najważniejszych imprezach, jeśli nie otrzymają wyższego procentu z generowanych przychodów. Do protestu gotowa jest dołączyć Coco Gauff, a Jannik Sinner bije na alarm, twierdząc, że tenisiści nie dostają należnego im szacunku. Obecnie zawodnicy French Open otrzymują mniej niż 15 procent wypracowanego przez turniej dochodu, mimo że pula nagród wzrosła o blisko 10 procent w porównaniu do ubiegłego roku.
Djokovic chwali liderów, ale wybiera rolę obserwatora
24-krotny triumfator turniejów wielkoszlemowych publicznie pochwalił postawę Sabalenki. Uznał jej determinację za przejaw prawdziwego przywództwa, które ma służyć dobru ogółu, a nie tylko jej samej. Djokovic przypomniał, że od lat walczy o silniejszą pozycję graczy w ekosystemie tenisa, co było fundamentem założonego przez niego w 2021 roku stowarzyszenia PTPA. Serb zaznaczył jednak, że tym razem nie zamierza stać na pierwszej linii frontu i zamierza przyglądać się sytuacji z boku.
Dystans 38-letniego zawodnika wynika z faktu, że całkowicie wycofał się z działań PTPA. Jako powód podał brak przejrzystości w zarządzaniu organizacją oraz konflikt wartości. Choć Djokovic nie uczestniczy już w spotkaniach i negocjacjach, podkreśla, że jego poparcie dla postulatów kolegów z kortu pozostaje niezmienne. Konflikt interesów między zawodnikami a organami zarządzającymi pozostaje nierozwiązany, a napięcie przed kolejnymi turniejami rośnie.
