Alex de Minaur oraz Arthur Fils dołączyli do Daniiła Miedwiediewa w krytyce jakości piłek podczas turnieju ATP 500 w Rotterdamie. Tenisiści narzekają na brak kontroli nad uderzeniami i szybkie zużycie sprzętu.
Daniil Miedwiediew wywołał kontrowersję już w poniedziałek, wzywając na kort supervisora podczas przegranego meczu z Ugo Humbertem. Rosjanin dopytywał retorycznie, jak zawodnicy mają grać, skoro piłka po kontakcie z rakietą reaguje nieprzewidywalnie. Były lider rankingu ATP odpadł z turnieju po trzech setach, ale jego frustracja stała się początkiem szerszej dyskusji. Teraz głos zabrali kolejni gracze, potwierdzając, że problem z piłkami marki Head realnie wpływa na poziom rywalizacji w tej prestiżowej hali.
Najwyżej rozstawiony Alex de Minaur, mimo zwycięstwa nad Arturem Filsem 7:6, 6:2, nie krył irytacji. Australijczyk przyznał, że piłki są wyjątkowo trudne do opanowania i określił je mianem martwych. Według niego promują one wyłącznie zawodników grających z ogromną siłą, którzy potrafią przebić się przez ciężki sprzęt. De Minaur podkreślił, że zmagał się z tym problemem już podczas treningów, co rzadko mu się zdarza. Mimo zastrzeżeń zaznaczył jednak, że jego obowiązkiem jest adaptacja do zastanych warunków.
Jeszcze ostrzej wypowiedział się Arthur Fils, który nazwał piłki po prostu fatalnymi. Francuz zauważył, że już po dwóch gemach stają się one większe i znacznie wolniejsze, co na profesjonalnym poziomie jest niedopuszczalne. 42. zawodnik świata uderzył bezpośrednio w osoby odpowiedzialne za wybór sprzętu, domagając się od ATP zdecydowanej poprawy w przyszłości. Turniej w Rotterdamie trwa dalej, a De Minaur w kolejnej rundzie zmierzy się ze Stanem Wawrinką, próbując po raz pierwszy w karierze sięgnąć po tytuł w tej imprezie.
