Brighton marzy o podium, ale Bloom walczy w sądzie o fortunę z hazardu

Jarosław ZającJarosław Zając
4 grudnia 2025 01:01
Brighton marzy o podium, ale Bloom walczy w sądzie o fortunę z hazardu

Czy miliarder z Premier League ukrywa hazardową fortunę wartą setki milionów? Tony Bloom, właściciel Brighton & Hove Albion, znalazł się w epicentrum skandalu – oskarżony o prowadzenie tajnego syndykatu bukmacherskiego generującego 600 milionów funtów zysków rocznie. W sprawę zamieszany jest George Cottrell, były szef sztabu Nigela Farage'a, który rzekomo służył jako "przykrywka". Sądowe dokumenty rzucają światło na mroczne kulisy świata zakładów – czy to koniec idylli na Amex Stadium?

W skrócie:

  • Tony Bloom oskarżony o kierowanie syndykatem Starlizard wartym 600 mln funtów rocznie.
  • George Cottrell, asystent Farage'a, miał frontować konta bukmacherskie syndykatu.
  • Były współpracownik Dudfield domaga się 189 mln funtów zysków w trwającym sporze sądowym.

Asystent Farage'a jako "przykrywka" w bukmacherskiej machinie

Wyobraźcie sobie: bliski współpracownik Nigela Farage'a, lidera Reform UK, traci fortunę na zakładach, ale nagle jego konta stają się maszynką do zarabiania milionów. Tak brzmią oskarżenia z Wysokiego Sądu w Londynie. Dokumenty sądowe, cytowane przez The Guardian, twierdzą, że George Cottrell, były szef sztabu Farage'a, przejął kontrolę nad swoimi rachunkami bukmacherskimi na rzecz syndykatu Starlizard. "Cottrell nie był szczególnie udanym hazardzistą i często tracił duże sumy pieniędzy" – czytamy w 19-stronicowym pliku sądowym. A jednak: "Pan Cottrell oddał kontrolę nad swoimi kontami bukmacherskimi panu Bloomowi i Syndykatowi, dzięki czemu nie było potrzeby przysyłania zakładów do Cottrella, by je obstawiał".

Syndykat, rzekomo kierowany przez Tony'ego Blooma, miał używać kont "piłkarzy, sportowców i biznesmenów". Ryan Dudfield, były współpracownik, twierdzi, że przysługuje mu 7% zysków – co daje nawet 189 milionów funtów. Dokumenty sugerują, że mimo zapewnień, konta Cottrella nadal służyły syndykatowi, generując ogromne profity. Cottrell i jego prawnicy zostali poproszeni o komentarz, ale na razie cisza.

Tony Bloom – od stołu pokerowego do ławeczek Premier League

Kto stoi za tym wszystkim? Tony Bloom to nie byle kto. Miliarder, fan Brighton od lat, zbudował fortunę na pokerze i hazardzie. W 2009 roku został przewodniczącym klubu, inwestując 93 miliony funtów w stadion Amex. Dzięki niemu "Mewy" wspięły się z League One do elity Premier League. Ich system skautingu to złoto: zyski z transferów Moisésa Caicedo, Alexisa Mac Allistera, Yvesa Bissoumy czy Bena White'a idą w setki milionów.

Pod wodzą Fabiana Hürzelerera Brighton skończyło ósme w zeszłym sezonie, marząc o Europie. Dziś wskoczyli na trzecie miejsce, pokonując Aston Villę. Ale czy skandal zahamuje ten marsz? Bloom jeszcze nie złożył obrony w sądzie. Syndykat Starlizard? Plotki mówią o rocznych zyskach 600 milionów funtów – to świat równoległy do boiskowej rzeczywistości.

Sprawa Dudfield kontra Bloom toczy się w najlepsze. Dudfield żąda nawet 17,5 miliona dolarów z ostatniego okresu. Prawnicy Blooma i Cottrella milczą, ale dokumenty sądowe są jawne. Czy Premier League zareaguje? Na razie cisza, ale w świecie futbolu i zakładów takie historie wybuchają jak bomba. Bloom, pokerowy geniusz, musi teraz grać o stawkę większą niż żetony – swoją reputację i klub.

Udostępnij artykuł:

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!