Barcelona sfinalizowała transfer Hamzy Abdelkarima rzutem na taśmę, ale 18-latek wciąż nie może pojawić się na boisku. Egipcjanin czeka na pozwolenie na pracę, co paraliżuje plany Hansiego Flicka i Juliano Bellettiego.
Młody napastnik trafił do stolicy Katalonii na zasadzie wypożyczenia z Al Ahly, a klub zapewnił sobie opcję wykupu zawodnika po zakończeniu sezonu. Choć negocjacje trwały niemal całe zimowe okno transferowe i były wyjątkowo skomplikowane, ostatecznie udało się dopiąć formalności przed terminem. Problem w tym, że Abdelkarim od momentu przeprowadzki opuścił już mecze z Terrassą oraz Barbastro. Brak pozwolenia na pracę w Hiszpanii sprawia, że utalentowany nastolatek pozostaje jedynie obserwatorem poczynań swoich nowych kolegów z drużyny.
Władze Barcelony nie kryją frustracji, bo biurokratyczne procedury mogą potrwać nawet kilka miesięcy. Sytuacja jest o tyle trudna, że Barca Atletic zmaga się z poważnym kryzysem w linii ataku. Kontuzje wykluczyły z gry Oscara Gistau oraz Victora Barberę, co zostawia trenera Bellettiego z bardzo ograniczonym polem manewru. Obecnie jedynym dostępnym snajperem jest Joaquin Delgado, dlatego obecność Egipcjanina na murawie stała się dla sztabu szkoleniowego kwestią priorytetową. Niestety, nikt w klubie nie potrafi określić konkretnej daty rozwiązania tego problemu.
Mimo przymusowej przerwy od oficjalnych występów, Abdelkarim regularnie trenuje z zespołem rezerw pod okiem Juliano Bellettiego. Szkoleniowiec desperacko potrzebuje młodzieżowego reprezentanta Egiptu, aby załatać dziury w składzie spowodowane urazami. Na ten moment Barcelona musi jednak uzbroić się w cierpliwość i czekać na decyzję urzędników, która pozwoli napastnikowi na legalną grę w lidze. Każdy kolejny tydzień bez pozwolenia oddala szansę na pełną weryfikację potencjału gracza przed ewentualnym wykupem, podczas gdy Hansi Flick włączył już do kadry Joao Cancelo.
