Benfica Lizbona oficjalnie dołączyła do rywalizacji o sprowadzenie Davinsona Sáncheza, stając się głównym konkurentem dla włoskiego Como. 30-letni kolumbijski stoper, który obecnie reprezentuje barwy Galatasaray, stał się jednym z najbardziej pożądanych nazwisk na letnim rynku transferowym w 2026 roku. W mediach pojawiły się doniesienia, że klub z Włoch złożył już kilka propozycji finansowych, oscylujących w granicach od 20 do 30 milionów euro, jednak to wejście do gry portugalskiego giganta może znacząco zmienić dynamikę negocjacji.
Davinson Sánchez
Galatasaray→Benfica
Sytuacja transferowa jest skomplikowana ze względu na stanowisko strony tureckiej. Jak informuje Alfredo Pedullà, ekspert transferowy Sportitalia, Como zwróciło się w stronę Sáncheza po tym, jak Trevoh Chalobah z Chelsea okazał się zbyt drogą opcją. Z kolei belgijski dziennikarz Sacha Tavolieri twierdzi, że rozmowy są w pełnym toku, choć oczekiwania finansowe Galatasaray pozostają wysokie. Klub ze Stambułu wycenia swojego zawodnika na kwotę między 30 a 35 milionów euro, a niektóre źródła wspominają nawet o żądaniach sięgających 45 milionów euro w kontekście zainteresowania ze strony saudyjskiego Al Ahli.
Okan Buruk, szkoleniowiec Galatasaray, nie ukrywa swojej niechęci do sprzedaży kluczowego ogniwa defensywy. Według najnowszych doniesień, trener negatywnie ocenia napływające oferty, podkreślając, że Kolumbijczyk jest fundamentalną częścią jego planów taktycznych na nadchodzący sezon. Mimo oporu sztabu szkoleniowego, presja ze strony Benfiki oraz rosnące kwoty oferowane przez Como mogą zmusić władze klubu do ponownego przemyślenia strategii, zwłaszcza że rynkowa wartość zawodnika utrzymuje się na wysokim poziomie.
Warto przypomnieć, że Davinson Sánchez to niezwykle doświadczony defensor, który w przeszłości występował w takich klubach jak Ajax Amsterdam czy Tottenham Hotspur. Jego profil fizyczny – 188 cm wzrostu oraz siła w pojedynkach powietrznych – sprawia, że idealnie wpisuje się w potrzeby drużyn szukających stabilizacji w tyłach. Benfica, budująca kadrę pod wodzą Marco Silvy, widzi w nim lidera formacji obronnej, jednak ostateczna decyzja będzie zależeć od tego, czy Portugalczycy zdecydują się wyrównać wygórowane żądania finansowe mistrzów Turcji.