Barcelona wyrasta na jednego z głównych graczy letniego okna transferowego, choć budżet klubu na przyszły sezon pozostaje wielką niewiadomą. Priorytetem jest sprowadzenie nowego napastnika oraz środkowego obrońcy, a w dalszej kolejności lewoskrzydłowego. Jak donoszą media, sytuacja na tej ostatniej pozycji wywołuje spore zamieszanie w gabinetach na Camp Nou.
Obecnie tę rolę pełni Marcus Rashford, na którego Barcelona ma opcję wykupu za 30 mln euro. Choć zawodnik chce zostać w stolicy Katalonii, klub raczej nie aktywuje tej klauzuli. Manchester United nie zamierza negocjować niższej ceny, co zmusza dyrekcję sportową do szukania oszczędności. W zeszłym tygodniu Barcelona wysłała zapytanie w sprawie Eza Abde, który po udanym sezonie w Betisie stał się realną alternatywą dla droższego Anglika.
Powrót na Camp Nou pod znakiem zapytania
Sprowadzenie Marokańczyka nie jest jednak proste, ponieważ interesują się nim także Aston Villa oraz Newcastle United. Cena za skrzydłowego oscyluje w granicach 25-35 mln euro, a jego kontrakt z Betisem obowiązuje do 2029 roku. Barcelona posiada 20 procent praw do kolejnego transferu zawodnika, co mogłoby zadziałać jako zniżka przy transakcji. Mimo to sam piłkarz ma poważne wątpliwości, czy powrót do byłego zespołu jest dla niego dobrym ruchem.
Abde priorytetowo traktuje regularną grę w podstawowym składzie, o co w Barcelonie byłoby niezwykle trudno ze względu na obecność Raphinhi. W tle tych negocjacji Hansi Flick przygotowuje się do oficjalnego przedłużenia kontraktu. Niemiecki trener ma podpisać nową umowę w poniedziałek, wiążąc się z klubem do 2028 roku z opcją przedłużenia o kolejny sezon. To on ostatecznie zdecyduje, czy postawić na powrót starego znajomego, czy szukać innych rozwiązań.
