Barcelona ma dziesięć powodów do wściekłości na system VAR. Niezależny raport Archivo VAR wykazuje, że klub ze stolicy Katalonii cierpi z powodu błędów sędziowskich dwukrotnie częściej niż Real Madryt.
Frustracja w Barcelonie narasta po meczu z Gironą, w którym gol Frana Beltrana nie został poddany weryfikacji. To kolejna kontrowersja po ośmiominutowej analizie nieuznanej bramki Pau Cubarsiego. Według danych Archivo VAR aż trzy pomyłki dotyczą technologii półautomatycznego spalonego. Stanowi to połowę wszystkich błędów tej technologii w całej LaLiga. Hansi Flick nie gryzie się w język i nazywa sędziowanie w Hiszpanii bałaganem, zwłaszcza po porażce z Atletico Madryt. Klub złożył już oficjalną skargę do federacji RFEF.
Liczba dziesięciu błędów na niekorzyść Barcelony wygląda fatalnie przy statystykach innych klubów. Real Madryt i Real Sociedad zanotowały po pięć takich wpadek, co i tak stawia je w czołówce poszkodowanych. Ekipa z San Sebastian straciła przez to pięć punktów w tabeli. W grupie drużyn z czterema błędami sędziowskimi są Getafe, Real Betis, Rayo Vallecano, Espanyol oraz Alaves. To właśnie Alaves odczuło skutki decyzji najmocniej, bo ich dorobek punktowy jest mniejszy o sześć oczek. Federacja na razie milczy w sprawie protestu Katalończyków.
Raport skupia się wyłącznie na błędach systemu VAR i nie uwzględnia sytuacji, w których kluby mogły na decyzjach skorzystać. Nie zmienia to jednak faktu, że Barcelona czuje się oszukana brakiem konsekwencji w stosowaniu kryteriów sędziowskich. W tle sportowych sporów pojawiają się też informacje transferowe dotyczące Juliana Alvareza. Otoczenie zawodnika nie utrzymuje ostatnio kontaktów z Barceloną i na ten moment nie ma tematu jego przenosin do stolicy Katalonii. Klub musi skupić się na walce o sprawiedliwość na boiskach LaLiga.
