Pierre-Emerick Aubameyang zapewnił Olympique Marsylia zwycięstwo 3:2 nad Olympique Lyon. Doświadczony napastnik zdobył dwie bramki w samej końcówce szalonego meczu na Orange Vélodrome.
Marsylia dwukrotnie przegrywała w niedzielnym starciu, ale Aubameyang odmienił losy rywalizacji w ostatniej fazie spotkania. Najpierw doprowadził do wyrównania na dziesięć minut przed końcem, a chwilę później zamknął akcję przy dalszym słupku, kompletując spektakularny powrót swojej drużyny. Piłkarz przyznał w strefie mieszanej, że przy elektryzującej atmosferze stadionu czuł ogromną radość z wygranej wywalczonej dzięki mentalności całego zespołu. Mimo drugiej bramki dla Lyonu, 36-letni zawodnik ani przez moment nie przestał wierzyć w końcowy sukces gospodarzy.
Napastnik zdradził, że po zdobyciu bramki na 2:2 zaczął nawet myśleć o skompletowaniu hat-tricka. Choć sam uznał to za szalone, widział, że mecz pozostaje otwarty i zmuszał się do ciągłego wysiłku na boisku. Jego postawę i zaangażowanie docenił trener Habib Beye, który chwalił podopiecznego za miłość do gry oraz instynkt strzelecki. Szkoleniowiec podkreślił, że Aubameyang pracował dla drużyny przez pełne 95 minut, nieustannie naciskając na rywali i pomagając w defensywie, co ostatecznie przyniosło oczekiwane efekty pod bramką przeciwnika.
Beye zwrócił uwagę na kluczową cechę doświadczonych snajperów, jaką jest cierpliwość w oczekiwaniu na swoją szansę. Atakujący może nie mieć żadnej okazji do 80. minuty, by nagle wykorzystać dwie sytuacje i rozstrzygnąć losy trzech punktów. Według trenera to właśnie największa siła Aubameyanga, który potrafi pozostać w meczu do samego końca i zachować zimną krew w decydujących momentach. Marsylia dzięki jego skuteczności zdołała odrobić straty i wygrać to prestiżowe starcie, udowadniając wyższość nad rywalem z Lyonu w dramatycznych okolicznościach.
