Arda Guler przeżywa trudne chwile w Realu Madryt mimo statusu najlepszego asystenta La Liga. Jego były trener i mentor, Serhat Pekmezci, alarmuje o mobbingu wewnątrz drużyny.
Pekmezci twierdzi, że 20-letni Turek zmaga się z nękaniem ze strony kolegów z zespołu, którzy nie potrafią zaakceptować jego obecności. Według mentora zawodnika, w szatni Królewskich rządzą ogromne ega, co bezpośrednio uderza w młodego pomocnika. Choć Guler nie skarżył się oficjalnie, to zdaniem trenera doskonale wie, co się dzieje. Sytuacja ta przypomina kulisy odejścia Xabiego Alonso, którego pożegnanie z klubem również miało być podyktowane trudnymi relacjami z niektórymi wpływowymi graczami madryckiego giganta.
Statystyki Turka są imponujące, bo w 35 występach zanotował trzy bramki oraz aż 12 asyst. Tworzy on jeden z najskuteczniejszych duetów w Europie wraz z Kylianem Mbappe, a mimo to wciąż nie może liczyć na pewne miejsce w składzie. Frustracja zawodnika narasta, co pokazał mecz z Benficą. Schodząc z boiska w końcówce spotkania, Guler wykrzyczał w stronę ławki rezerwowych wymowne pytanie: „dlaczego zawsze ja?”. To zachowanie pokazuje, że nawet tak cierpliwy piłkarz zaczyna głośno protestować przeciwko swojej roli.
Problem Ardy Gulera polega na trudności w znalezieniu stałej pozycji w taktyce Realu Madryt. Choć błyszczy w ofensywie, potrzebuje swobody, o którą trudno w zespole naszpikowanym gwiazdami o podobnej charakterystyce. Przez trzy sezony na Santiago Bernabeu nie potrafił wywalczyć regularnej gry u Alvaro Arbeloi, Xabiego Alonso czy Carlo Ancelottiego. Mentor piłkarza sugeruje, że dopóki w klubie pozostają gracze o dominujących osobowościach, talent taki jak Guler będzie miał ogromne problemy z pełnym rozwinięciem skrzydeł w stolicy Hiszpanii.
