Amir Murillo nie zamierza gryźć się w język przed nadchodzącym starciem w fazie grupowej Ligi Europy. Panamski obrońca, który w lutym zamienił Olympique Marsylia na Beşiktaş JK, wykorzystał konferencję prasową do publicznego rozliczenia się z Roberto De Zerbim. Piłkarz wprost zasugerował, że jego odejście z Francji nie było podyktowane względami sportowymi, lecz trudną relacją z włoskim szkoleniowcem.
30-letni defensor przyznał, że atmosfera między nim a trenerem była daleka od ideału, co ostatecznie doprowadziło do transferu do Turcji. „Wszyscy widzieli, że miałem problem z menedżerem. Nie miało to nic wspólnego z klubem ani z drużyną” – wyznał Murillo, podkreślając, że konflikt miał charakter czysto osobisty. Zawodnik czuł się wypychany z zespołu. „Myślę, że to była po prostu osobista kwestia ze strony trenera i w pewnym sensie poczułem, że był to brak szacunku. Praktycznie zmusili mnie do odejścia z klubu i tak wylądowałem w Beşiktaşu” – dodał rozżalony piłkarz.
Roberto De Zerbi, który obecnie prowadzi Tottenham Hotspur, nie zapisał się złotymi zgłoskami w najnowszej historii Marsylii. Choć w swoim debiutanckim sezonie 2024/25 poprowadził zespół do wicemistrzostwa Francji, jego relacje z niektórymi zawodnikami, jak pokazuje przykład Murillo, pozostawiały wiele do życzenia. W Londynie Włoch również mierzy się z mieszanymi nastrojami, notując dotychczas cztery zwycięstwa, cztery remisy i pięć porażek. Historia Panamskiego obrońcy rzuca nowe światło na metody pracy szkoleniowca, który zaledwie tydzień po odejściu Murillo sam opuścił Marsylię, by objąć stery w Premier League.
