Zaledwie 31 minut spędzonych na boisku w trzech meczach Premier League to dorobek, który stawia przyszłość Alejandro Garnacho pod dużym znakiem zapytania. Choć Argentyńczyk trafił do Aston Villi na wypożyczenie z Chelsea, jego sytuacja w Birmingham staje się coraz bardziej skomplikowana.
Jak informuje Daily Mail, mimo problemów z wywalczeniem miejsca w składzie, notowania 22-letniego skrzydłowego wciąż są wysokie. Zainteresowanie zawodnikiem wyrażają kluby z La Liga, które rozważają sprowadzenie go latem 2027 roku. Hiszpańskie zespoły uważnie monitorują każdy krok piłkarza urodzonego w Madrycie, widząc w nim szansę na wzmocnienie swoich szeregów, jeśli jego status w Anglii nie ulegnie poprawie.
Problemy na Villa Park i cień przeszłości
Obecna sytuacja Garnacho w zespole z Birmingham przypomina kłopoty, jakie w poprzednim sezonie miał Harvey Elliott. Elliott rozegrał w barwach Aston Villi tylko 284 minuty, co sprawiło, że klub nie zdecydował się na aktywowanie klauzuli wykupu. W przypadku Argentyńczyka kwota definitywnego transferu z Chelsea wynosi 43 miliony funtów, jednak na ten moment zawodnik przegrywa rywalizację z przebijającym się do składu George’em Hemmingsem.
Trudności skrzydłowego zaczęły się jeszcze przed startem ligi, gdy nie podniósł się z ławki w starciu o Superpuchar Europy przeciwko Paris Saint-Germain. Wcześniej, po transferze z Manchesteru United za 40 milionów funtów, Garnacho zanotował osiem trafień i cztery asysty w barwach Chelsea, ale to nie wystarczyło, by przekonać do siebie Xabiego Alonso.
Choć latem media łączyły go z Atletico Madryt, Daily Mail nie wskazuje obecnie konkretnych nazw zainteresowanych marek z Półwyspu Iberyjskiego. Aston Villa oficjalnie deklaruje, że wciąż wiąże z zawodnikiem plany na przyszłość, jednak brak regularnej gry może wymusić zmianę otoczenia już w przyszłym roku. Jeśli sytuacja nie ulegnie zmianie, powrót do Hiszpanii stanie się najbardziej prawdopodobnym scenariuszem dla reprezentanta Argentyny.
