Carlos Alcaraz stał się centralną postacią plotek, które tuż przed startem US Open zdominowały kuluarowe rozmowy w Nowym Jorku. Choć Hiszpan nie rozegrał ani jednego meczu singlowego od kwietnia, jego powrót na korty Flushing Meadows okazał się niezwykle efektowny. Mimo obaw o stan zdrowia zawodnika, 23-latek pewnie zameldował się w czwartej rundzie turnieju, tracąc po drodze zaledwie jednego seta.
Atmosfera niepewności wokół Alcaraza zgęstniała szczególnie po jego występie w mikście u boku Sereny Williams. Według zagranicznych doniesień, które na antenie Sky Sports Tennis potwierdziła Marion Bartoli, w strefie dla zawodników huczało od spekulacji na temat jego rezygnacji z turnieju głównego. „Kiedy zagrał w mikście z Sereną i przegrali drugi mecz, wśród trenerów krążyły plotki, że w ogóle nie wyjdzie na kort w singlu” – przyznała Bartoli. Francuzka podkreśliła jednak, że Hiszpan wykonał swoją pracę perfekcyjnie, prezentując ogromną energię i radość z gry, co ucięło wszelkie negatywne komentarze.
Podczas gdy Alcaraz bez większych problemów odprawiał kolejnych rywali, takich jak Roman Safiullin, Jaime Faria czy Wu Yibing, wielu jego najgroźniejszych konkurentów pożegnało się już z imprezą. Z turniejem niespodziewanie rozstali się Novak Djokovic, Felix Auger-Aliassime oraz Alex de Minaur. Nawet najwyżej rozstawiony Alexander Zverev musiał stoczyć mordercze, pięciosetowe boje z Lorenzo Sonego i Quentinem Halysem, kończąc swoje mecze we wczesnych godzinach porannych. Na tym tle dyspozycja Alcaraza wygląda imponująco, mimo zauważalnie słabszego serwisu, który wciąż pozostaje jedynym znakiem zapytania w jego grze.
Tommy Paul, najbliższy rywal Alcaraza, przyznał niedawno, że brak Włocha jest mocno odczuwalny w szatni, co stawia Hiszpana w roli absolutnego faworyta do końcowego triumfu. Niedzielne starcie z Paulem na Arthur Ashe Stadium będzie dla Alcaraza najpoważniejszym sprawdzianem od czasu powrotu po urazie nadgarstka, który wykluczył go z rywalizacji na ponad cztery miesiące.
