Carlos Alcaraz wyrasta na jednego z głównych faworytów do obrony tytułu w Monte Carlo, ale to nie jego forma sportowa budzi największe emocje. Hiszpan wprost przyznał, że nie spodziewał się zobaczyć Jannika Sinnera na kortach w Księstwie. Jak donoszą media z turnieju, lider rankingu był zdumiony decyzją swojego najgroźniejszego rywala.
Siedmiokrotny mistrz wielkoszlemowy pewnie pokonał Sebastiana Baeza 6-1, 6-3, jednak po meczu skupił się na analizie kalendarza Sinnera. Alcaraz podkreślił, że Włoch ma za sobą morderczy maraton w Indian Wells i Miami. Przejście z twardej nawierzchni na mączkę w zaledwie tydzień jest ekstremalnie trudne. Zmiana strefy czasowej, inne piłki i zupełnie inny styl gry sprawiły, że Hiszpan zakładał absencję rywala w pierwszym wiosennym turnieju Masters 1000.
Ekspresowa adaptacja i niesamowita seria zwycięstw
Mimo obaw Alcaraza, Jannik Sinner prezentuje się w Monte Carlo wyśmienicie. Włoch wygrał 13 meczów z rzędu i nie stracił seta w 26 kolejnych partiach. W swoim otwarciu rozbił Ugo Humberta 6-3, 6-0, co udowadnia jego świetne przygotowanie fizyczne. Alcaraz zauważył, że decyzja Sinnera o starcie w singlu i deblu świadczy o ogromnej pewności siebie oraz zdolności do błyskawicznej zmiany nawierzchni, co czyni go jeszcze groźniejszym przeciwnikiem.
Hiszpan zaznaczył, że każdy zawodnik sam decyduje o swoim zdrowiu i planach startowych. Skoro Sinner pojawił się w Monako, oznacza to, że czuje się gotowy mentalnie i fizycznie na walkę o swój pierwszy tytuł w tym miejscu. Alcaraz broni tu punktów za zeszłoroczny triumf, a obecność tak dysponowanego rywala z numerem dwa sprawia, że walka o końcowe zwycięstwo staje się znacznie trudniejsza niż przewidywał.
