Padok Formuły 1 żyje doniesieniami o kontrowersyjnym silniku Mercedesa, który może balansować na granicy regulaminu. Według ustaleń dziennikarki Julianne Cerasoli to Red Bull Racing miał odegrać kluczową rolę w nagłośnieniu sprawy, doprowadzając do kontrolowanego wycieku informacji do mediów.
Sprawa dotyczy przewagi, jaką niemiecki producent może uzyskać już na starcie sezonu 2026, i grozi szybkim zaostrzeniem przepisów przez FIA.
Kontrowersyjny patent Mercedesa i reakcja rywali
Mercedes wykorzystał rewolucję techniczną w przepisach i zastosował w nowej jednostce napędowej materiały, które odkształcają się pod wpływem temperatury. W praktyce ma to prowadzić do zwiększenia stopnia sprężania powyżej dopuszczalnego limitu w warunkach torowych.
Zespół z Brackley podkreśla, że jego rozwiązanie jest w pełni legalne. Według kilku źródeł projekt był konsultowany z FIA, a federacja miała zatwierdzić go na etapie testów przeprowadzanych w temperaturze otoczenia. Kluczowy problem polega na tym, że charakterystyka silnika zmienia się dopiero podczas pracy na torze.
Od kilku tygodni wiadomo było, że Red Bull Racing analizuje podobne rozwiązanie. Zespół miał pozyskać wiedzę dzięki inżynierowi, który wcześniej pracował w Mercedesie. Projekt nie wyszedł jednak poza wczesną fazę rozwoju, a czas działał na niekorzyść „Czerwonych Byków”.
Donos, zmiana przepisów i możliwa izolacja Mercedesa
Według Julianne Cerasoli Red Bull doszedł do wniosku, że ze względu na własną konstrukcję silnika nie jest w stanie skopiować patentu rywali. W tej sytuacji zdecydował się ujawnić informacje innym zespołom, co doprowadziło do nagłośnienia sprawy.
„Nawet wiedząc, co robi Mercedes, nie mogli tego przygotować. Dlatego powiedzieli innym. Tak ta historia się rozeszła” – napisała Brazylijka w mediach społecznościowych.
Aby uniknąć skandalu i potencjalnych protestów już po Grand Prix Australii, FIA rozważa zmianę procedury kontroli jednostek napędowych. Stopień sprężania miałby być badany przy wyższej temperaturze, co uderzyłoby bezpośrednio w rozwiązanie Mercedesa.
Do wprowadzenia zmian potrzebna jest zgoda czterech z pięciu producentów silników. Jak twierdzi Cerasoli, Red Bull, Audi, Ferrari i Honda mają głosować wspólnie. Jeśli tak się stanie, Mercedes pozostanie w mniejszości i nie zablokuje nowych regulacji.
Jeśli te doniesienia się potwierdzą, sezon 2026 może rozpocząć się od jednej z największych afer technicznych ostatnich lat – a relacje między czołówką Formuły 1 wejdą na zupełnie nowy poziom napięcia.
