Alexander Zverev wywołał ogromne kontrowersje swoimi ostatnimi wypowiedziami na temat hierarchii w światowym tenisie. Niemiec po dotkliwej porażce z Jannikiem Sinnerem w finale w Madrycie stwierdził, że Włoch dominuje nad resztą stawki, ale on sam należy do kolejnej elitarnej grupy. 29-latek postawił siebie obok takich nazwisk jak Carlos Alcaraz czy Novak Djoković, co natychmiast spotkało się z chłodną reakcją środowiska sportowego.
Zdaniem Zvereva na tourze istnieją obecnie dwie wyraźne luki jakościowe. Pierwszą ma tworzyć niepokonany w turniejach rangi Masters 1000 Sinner, a drugą on sam wspólnie z Alcarazem i Djokoviciem. Te słowa zdziwiły ekspertów, ponieważ Niemiec wciąż czeka na swój pierwszy tytuł wielkoszlemowy. W tym samym czasie Alcaraz triumfował w Australian Open, a Djoković regularnie udowadnia swoją wyższość w najważniejszych momentach sezonu, pokonując najgroźniejszych rywali.
Andre Agassi uderza w pewność siebie Niemca
Do dyskusji włączył się legendarny Andre Agassi, który na antenie TNT Sports US nie zostawił na Zverevie suchej nitki. Amerykanin uznał, że tenisista pospieszył się z tak odważnymi deklaracjami. Agassi zaznaczył, że Niemiec ma jeszcze wiele do udowodnienia, zanim będzie mógł realnie aspirować do miana zawodnika z tej samej półki co Alcaraz czy Sinner. Według legendy obecny status Zvereva nie uprawnia go do składania podobnych deklaracji.
Szansa na uciszenie krytyków pojawi się już w najbliższą niedzielę podczas finału Roland Garros. Alexander Zverev zmierzy się w nim z Flavio Cobollim, walcząc o upragniony puchar Muszkieterów. Wygrana w Paryżu pozwoliłaby mu zbliżyć się do liderującego w rankingu Sinnera oraz drugiego Alcaraza, który opuścił turniej z powodu kontuzji. Bez tego sukcesu słowa o przynależności do ścisłej elity pozostaną jedynie pustymi deklaracjami, które budzą irytację u dawnych mistrzów.
