Zizou Bergs nie zgadza się z narzekaniami Carlosa Alcaraza na piłki podczas turnieju w Szanghaju. Belg pokonał siedmiokrotnego mistrza Wielkiego Szlema i obrońcę tytułu Australian Open 7:5, 7:6 (7:4), odnosząc największe zwycięstwo w karierze, a potem przekonywał, że używane piłki były „ogólnie bardzo dobre”.
Alcaraz, trzeci zawodnik światowego rankingu, zwracał uwagę na piłki już w trakcie poniedziałkowego meczu, gdy powiedział swojemu zespołowi: „Nie mogę tak grać”. Po spotkaniu 23-letni Hiszpan wspomniał też, że kort różnił się od tego, na którym rozegrał pierwszy mecz w turnieju. „Dziwne, że w ciągu zaledwie dwóch dni kort i warunki mogą wydawać mi się zupełnie inne” – mówił. Dodał, że piłka była większa i trochę wolniejsza, ale nie wiedział, z czego wynikała ta zmiana.
Bergs nie podzielał tej oceny. Jak wyjaśnił, takich samych piłek używano podczas poprzedniego turnieju, Japan Open, który Alcaraz wygrał, zdobywając pierwszy tytuł po powrocie do gry po czteromiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją nadgarstka. „To nie jest problem z piłkami” – stwierdził Belg, obecnie 39. zawodnik światowego rankingu. Zaznaczył jednak, że na korcie zdarzają się nieprawidłowe kozły. Zauważył to już podczas rozgrzewki: według niego złe odbicie mogło przytrafić się przy jednym na 10 lub 20 uderzeń. Mimo to ocenił, że kort i piłki są ogólnie bardzo dobre.
Zwycięstwo nad Alcarazem Bergs nazwał jednym z najważniejszych w karierze. Po meczu napisał na obiektywie kamery „co się właśnie stało”, a później tłumaczył, że Alcaraz to wielkie nazwisko, a graczy pokroju Novaka Djokovicia i Rafy Nadala najpierw oglądał w telewizji, by później mieć okazję z nimi rywalizować. Przyznał, że wcześniej darzył ich zbyt dużym respektem i musiał być gotowy nie tylko na samą grę, lecz także na to, by ich pokonać. Po wygranej wciąż był tak skupiony na tej chwili, że nie miał energii na szaleńcze świętowanie.
