Joshua Zirkzee wyrasta na jednego z głównych bohaterów letniego okna transferowego, ale nie ze względu na planowaną przeprowadzkę. Choć media łączyły go z powrotem do Włoch, napastnik podjął ostateczną decyzję o swojej przyszłości w Manchesterze United.
Sytuacja Holendra w tym sezonie jest trudna, co potwierdzają twarde liczby. 24-latek rozegrał zaledwie 510 minut w Premier League, zdobywając w tym czasie tylko dwie bramki. Tak słabe statystyki sprawiły, że kluby z Serie A zaczęły intensywnie badać grunt pod jego transfer. Początkowo sam zawodnik brał pod uwagę odejście z Old Trafford, jednak najnowsze doniesienia The Daily Mail wskazują na całkowitą zmianę jego nastawienia. Zirkzee chce zostać w Anglii i walczyć o uznanie w oczach trenera.
Ryzykowna gra o miejsce w składzie
Determinacja napastnika wynika z konkretnej kalkulacji dotyczącej przyszłego sezonu. Zirkzee wierzy, że Manchester United nie kupi latem nowego snajpera, co otworzy przed nim szansę na częstsze występy. Powrót klubu do Ligi Mistrzów wymusi na sztabie szerszą rotację składem, a Holender liczy, że odzyska formę prezentowaną wcześniej w barwach Bolonii. Musi jednak podnieść poziom, bo konkurencja nie śpi i wymagania na tym poziomie są bezlitosne dla każdego gracza formacji ofensywnej.
Główną przeszkodą dla Holendra pozostaje Benjamin Sesko. Słoweniec, sprowadzony zeszłego lata z RB Lipsk, radzi sobie przyzwoicie i jest przewidziany jako pierwszy wybór do ataku w nadchodzących rozgrywkach. Zirkzee akceptuje rolę zmiennika, który musi udowodnić swoją wartość w bezpośredniej rywalizacji. Manchester United potrzebuje głębi składu na europejskie puchary, więc 24-latek dostanie swoje okazje. To, czy zdoła wygryźć ze składu byłego gwiazdora Bundesligi, zależy już tylko od jego skuteczności pod bramką rywali.
