Tottenham Hotspur wyrasta na głównego gracza w wyścigu o podpis Karla Darlowa, 35-letniego bramkarza Leeds United. Jak donosi The Telegraph, londyński klub planuje sprowadzić doświadczonego golkipera po zakończeniu obecnego sezonu. Transfer ma dojść do skutku na zasadzie wolnego transferu, ponieważ kontrakt zawodnika wygasa latem.
Decyzja władz Spurs budzi ogromne kontrowersje, ponieważ klub desperacko potrzebuje wzmocnienia obsady bramki. Guglielmo Vicario gra w tym sezonie bardzo nierówno i pojawiają się głosy o konieczności zastąpienia Włocha w podstawowym składzie. Darlow znajduje się jednak w schyłkowym etapie kariery i nie wygrywa nawet rywalizacji o miejsce w składzie Leeds United, co czyni ten ruch wyjątkowo niezrozumiałym w kontekście walki o trofea.
Kryzys w bramce i powrót do Włoch
Sytuacja jest dynamiczna, bo Vicario jest łączony z powrotem do Serie A, gdzie wcześniej błyszczał w barwach Napoli. Tottenham ma w kadrze rezerwowego Antonina Kinsky'ego, a wcześniej media łączyły klub z takimi nazwiskami jak Bart Verbruggen czy James Trafford. Postawienie na Darlowa zamiast młodszych i bardziej perspektywicznych graczy byłoby ruchem poniżej oczekiwań zespołu aspirującego do regularnych występów w Lidze Mistrzów.
Dla samego Darlowa przeprowadzka do Londynu to ostatnia szansa na kontrakt w wielkim klubie i sportowy awans. Trudno jednak oczekiwać, by 35-latek stał się realnym rozwiązaniem problemów defensywnych ekipy Ange Postecoglou. Jeśli Tottenham realnie myśli o rzuceniu wyzwania czołówce Premier League, musi celować w bramkarza o znacznie wyższej jakości, który od razu wskoczy do pierwszej jedenastki i zagwarantuje spokój między słupkami.
