Emma Raducanu wraca do rywalizacji po ponad dwumiesięcznej przerwie spowodowanej infekcją wirusową. Brytyjska tenisistka przyjęła dziką kartę do turnieju WTA 500 w Strasburgu, który odbędzie się w dniach 17-23 maja. To jej ostatnia szansa na sprawdzenie formy przed wielkoszlemowym Roland Garros.
Problemy zdrowotne 23-letniej zawodniczki zaczęły się jeszcze w lutym podczas turnieju w Klużu-Napoce, gdzie w finale przegrała z Soraną Cirsteą. Później Raducanu wycofała się z zawodów w Miami, a następnie zrezygnowała z występów w Linz, Madrycie i Rzymie. Decyzja o wycofaniu się z turnieju we Włoszech zapadła zaledwie pół godziny po jej konferencji prasowej, co wywołało spore poruszenie w środowisku tenisowym. Zawodniczka przyznała, że przez sześć tygodni nie robiła niemal nic, próbując dojść do siebie po wyniszczającym wirusie.
Walka o powrót do formy na francuskiej mączce
Zwyciężczyni US Open z 2021 roku zajmuje obecnie 30. miejsce w rankingu WTA, co oznacza, że w Strasburgu nie będzie rozstawiona. W głównej drabince dołączy do takich zawodniczek jak Victoria Mboko, Madison Keys czy Leylah Fernandez. Rok temu Raducanu również grała w tym turnieju dzięki dzikiej karcie i zdołała wtedy wyeliminować rozstawioną z numerem szóstym Darię Kasatkinę, zanim uległa Danielle Collins. Teraz priorytetem jest dla niej po prostu czas spędzony na korcie, którego bardzo jej brakuje od marcowego występu w Indian Wells.
Ostatni oficjalny mecz Raducanu rozegrała 9 marca, przegrywając w trzeciej rundzie Indian Wells z Amandą Anisimovą. Choć tenisistka podkreśla, że czuje się już lepiej i ma jasno określony cel, przyznaje otwarcie, że jej dyspozycja fizyczna wciąż nie wynosi 100 procent. Występ we Francji ma być kluczowym testem przed startem w Paryżu, zwłaszcza że wcześniejsze próby powrotu w Katarze i Dubaju kończyły się kreczem lub szybkimi porażkami z powodu nawracających problemów zdrowotnych.
