Alex Albon ukończył Grand Prix Japonii w sposób, jakiego Formuła 1 dawno nie widziała. Kierowca Williamsa w samej końcówce rywalizacji odwiedził mechaników aż pięć razy na pięciu kolejnych okrążeniach. Choć dla postronnego widza mogło to wyglądać na chaos w garażu, zespół z Grove realizował precyzyjny i desperacki plan ratunkowy.
Brytyjska stajnia zmaga się z ogromną nadwagą bolidu FW47, która sięga ponad 20 kilogramów. Ten balast drastycznie opóźnia rozwój maszyny i negatywnie wpływa na aerodynamikę. Gdy stało się jasne, że Albon nie ma szans na punkty w Suzuce, inżynierowie postanowili zamienić tor w laboratorium. Każdy zjazd służył drastycznym zmianom ustawień przedniego skrzydła, które modyfikowano o ponad cztery kliknięcia, by sprawdzić zachowanie auta w ekstremalnych warunkach.
Wyścig z czasem przed Grand Prix Miami
Williams walczy z brakiem przyczepności przedniej osi, co jest problemem ciągnącym się za zespołem od lat. Podczas serii pitstopów Albon testował różne mieszanki opon i agresywne mapy aerodynamiczne, a czujniki ciśnienia zbierały dane do analizy w fabryce. Zespół musi zrozumieć korelację między torem a symulatorem, zanim Formuła 1 uda się na majowe zawody w Miami. Zebrane informacje są kluczowe, bo bolid wymaga natychmiastowego odchudzenia i poprawy przepływu powietrza.
Przerwa w kalendarzu spowodowana odwołaniem wyścigów w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej daje inżynierom miesiąc na analizę danych z Japonii. Albon potwierdził, że eksperymenty przyniosły pozytywne wnioski i pozwoliły zweryfikować wcześniejsze podejrzenia dotyczące problemów z tyłem auta. Williams postawił wszystko na jedną kartę, poświęcając końcówkę wyścigu w Japonii, aby zyskać wiedzę niezbędną do walki o wyższe lokaty w dalszej części sezonu.
