Xavi Hernandez wyrasta na postać, która nie boi się mówić o kulisach swojej pracy w Barcelonie. W rozmowie z legendarnym Romario były szkoleniowiec przyznał, że próbował sprowadzić z powrotem Lionela Messiego oraz Neymara. Jak donosi MD, trener czuje dumę z pracy wykonanej w najtrudniejszym momencie w historii klubu.
Były trener Dumy Katalonii zdradził, że jego lista życzeń była imponująca i obejmowała dawnych kolegów z boiska. Udało mu się podpisać kontrakt z Danim Alvesem, ale na tym sukcesy transferowe w kwestii powrotów się skończyły. Xavi naciskał na ponowne zatrudnienie Pedro Rodrigueza oraz Neymara, jednak fatalna sytuacja finansowa klubu i rygorystyczne zasady finansowego fair play zablokowały te ruchy. Największym ciosem był brak powrotu Messiego w 2023 roku, na co według słów Xaviego nie zgodził się Joan Laporta.
Kulisy odejścia i konflikt wewnątrz klubu
Xavi odniósł się również do okoliczności swojego pożegnania z ławką trenerską latem 2024 roku. Choć początkowo porozumiał się z Laportą w sprawie kontynuowania współpracy, ostatecznie o jego odejściu przesądził konflikt personalny z jedną osobą w strukturach klubu. Hiszpan podkreślił, że bycie trenerem Barcelony jest znacznie trudniejsze niż gra na boisku, a on sam zostawił Hansiemu Flickowi solidne fundamenty w postaci młodych zawodników stanowiących dziś o sile zespołu.
Szkoleniowiec przyznał się do błędu, jakim było zmniejszenie wymagań wobec prezydenta klubu po zdobyciu mistrzostwa Hiszpanii. Zaznaczył, że przychodząc do Barcelony, kierował się chęcią pomocy, a nie własnym ego. Obecnie uważa, że zostawił po sobie dziedzictwo, z którego korzysta jego następca, mimo że on sam nie dostał szansy na dokończenie projektu przez wewnętrzne tarcia i ograniczenia płacowe, które uniemożliwiły realizację jego wizji składu.
