Wisła Płock stoi przed serią kluczowych decyzji kadrowych — klub musi rozstrzygnąć przyszłość wypożyczonych zawodników, którzy zwrócili uwagę europejskich gigantów, a jednocześnie zmierzyć się z lawiną wygasających kontraktów, w sprawie których rozmowy jeszcze się nie zaczęły.
Radosław Kucharski, dyrektor sportowy Wisły Płock, nie ukrywa, że chciałby, aby wypożyczeni Rogelj i Gallapeni zostali w szeregach Nafciarzy, ale w obu przypadkach finalne słowo należy do finansów klubu, nie do niego.
Żan Rogelj, 25-letni Słoweniec wypożyczony z belgijskiego Royal Charleroi w sierpniu 2025 roku, wraca do macierzystego klubu 30 czerwca, o ile Wisła nie zdecyduje się skorzystać z wynegocjowanej wcześniej opcji wykupu. Kucharski podkreślił, że warunki transakcji były jasno ustalone jeszcze przed podpisaniem umowy.
„Jeżeli będą możliwości finansowe, żeby ten transfer zrealizować, to Żan zostanie z nami na następny sezon" — powiedział dyrektor w rozmowie z PortalPlock.pl.
Bardziej skomplikowany jest przypadek Diona Gallapeniego, 21-letniego reprezentanta Kosowa wypożyczonego zimą z Widzewa Łódź. Zawodnik trafił do Płocka w lutym 2026 roku po tym, jak w Łodzi stracił miejsce w składzie na rzecz sprowadzonego zimą Christophera Chenga — mimo że jesienią zdążył zaliczył dwanaście występów i jednego gola. Kucharski przyznał wprost, że opcja wykupu opiewa na „sporo wyższą" kwotę niż w przypadku Rogelja — według dostępnych danych chodzi o 700 tysięcy euro, co oznaczałoby rekord transferowy w historii klubu.
„Dion jest z tej grupy najmłodszy, rocznik 2004. Przez kilka tygodni pokazał, że ma bardzo duży potencjał ofensywny" — ocenił dyrektor.
Sygnałem skali tego potencjału jest fakt, że zawodnik trafił już na radar Atalanty i Bologny. Nie można wykluczyć, iż Płocczanie zdecydują się na wykupienie tego piłkarza tylko po to, by mieć w perspektywie możliwość jego sprzedaży za dużą kwotę.
Do kompletu wahadłowych dołączyć ma Michał Król.
„Uważam, że wahadła mamy na naprawdę wysokim poziomie" — skomentował Kucharski.
Wisła Płock stoi przed jeszcze jednym poważnym wyzwaniem kadrowym: 30 czerwca wygasają umowy aż pięciu zawodników — Dominika Kuna, Fabiana Hiszpańskiego, Nemanjy Mijuškovicia, Quentina Lecoeuche'a oraz Ibana Salvadora. Mimo że każdy z nich mógł oficjalnie rozmawiać z innymi klubami już od 1 stycznia, Kucharski zapewnił, że żaden z piłkarzy nie poinformował klubu o zmianie pracodawcy. Negocjacje z ich strony jeszcze nie ruszyły.
Dyrektor wyjaśnił, że przy niektórych zawodnikach istnieją opcje kontraktowe umożliwiające automatyczne przedłużenie umowy — decyzja musi zapaść do końca maja. Podkreślił jednocześnie, że podstawą każdej decyzji będzie dogłębna analiza piłkarza przeprowadzona wspólnie ze sztabem szkoleniowym, a nie pośpiech wymuszony okolicznościami zewnętrznymi. Zapytany, czy opóźnienie rozmów ma związek z zamieszaniem wokół sprzedaży części akcji klubu, Kucharski odmówił komentarza w tej sprawie.
„Jestem pracownikiem Wisły Płock, nie mam na to żadnego wpływu ani wiedzy" — zaznaczył.
Osobnym tematem rozmowy stał się Matchoi Djalo — zawodnik, któremu kibice i obserwatorzy przepowiadali rolę gwiazdy ligi, a który jak dotąd nie spełnił tych oczekiwań. Na określenie „klapa" użyte przez dziennikarza Michała Wiśniewskiego Kucharski zareagował spokojnie, ale stanowczo: „Ja nie powiedziałbym, że to klapa". Dyrektor zapowiedział, że wszystkich siedemnastu zawodników sprowadzonych w tym sezonie podda kompleksowej ocenie po jego zakończeniu — wspólnie z trenerem i sztabem.
„Jeśli dobrze przeprocesujemy ten okres i wyciągniemy odpowiednie wnioski przed następnym okienkiem, mamy szansę zrobić jeden czy dwa kroki do przodu" — stwierdził.
