Widzew Łódź chce inaczej podejść do budowania kadry i wydawania pieniędzy. Łukasz Masłowski zapowiedział nową strategię sportową, a przy okazji bardzo krytycznie ocenił część wcześniejszych decyzji transferowych klubu.
Masłowski nie ukrywa, że jego zdaniem w ostatnich miesiącach Widzew za bardzo skupił się na kwotach, nazwiskach i efektownych ruchach. Teraz priorytety mają być inne.
– Uważam, że Widzew zepsuł rynek – powiedział w Radiu Widzew.
Dyrektor pionu sportowego zaznaczył, że nie chce budować wrażenia siły klubu poprzez wysokie sumy wydawane na zawodników. Jak podkreśla, najważniejsze ma być to, co piłkarz faktycznie daje drużynie na boisku.
To oznacza odejście od modelu, w którym sam koszt transferu lub wysokie wynagrodzenie miały świadczyć o jakości ruchu. Masłowski przekonuje, że Widzew nie potrzebuje obecnie kolejnych kosztownych decyzji tego typu.
– Widzewowi absolutnie nie jest potrzebne wydawanie takich pieniędzy. Dzisiaj potrzebujemy innych wartości. Potrzebujemy fundamentów, żeby ruszyć do przodu – zaznaczył.
Nie oznacza to jednak, że klub ma zacząć oszczędzać za wszelką cenę. Masłowski podkreśla, że właściciel nie narzucił mu ograniczania wydatków. Chodzi raczej o to, by pieniądze były wydawane w bardziej przemyślany sposób.
Jednym z najważniejszych założeń ma być większe powiązanie zarobków zawodników z ich realnym wkładem w wyniki zespołu.
– Widzew zapłaci bardzo dużo za efekty i za wynik sportowy, a nie za to, że po prostu jesteś w klubie – zapowiedział.
Masłowski kończy obecnie pracę nad strategią sportową, która ma wyznaczyć kierunek działania klubu na kolejne lata. Zanim zostanie ostatecznie zatwierdzona, chce ją również przedstawić kibicom i poznać ich opinię.

