Manchester City znalazł się w wyjątkowo trudnym położeniu po decyzji Niezależnej Komisji. Angielska Federacja Piłkarska dała jasno do zrozumienia, że analizuje sprawę i może podjąć własne działania. W grze są sankcje, które mogłyby mocno uderzyć w klub z Etihad.
Na razie żadna kara nie została jeszcze przesądzona. Kluczowe jest to, że postępowanie wciąż trwa, a Manchester City ma do 2 października włącznie czas na odwołanie się od rozstrzygnięcia komisji.
Dopiero później może rozpocząć się kolejny etap całej procedury. FA już jednak zasygnalizowała, że nie zamierza pozostawać bierna.
W oficjalnym stanowisku federacja podkreśliła, że decyzja komisji ma duże znaczenie dla uczciwości rozgrywek. Jednocześnie zaznaczono, że jej skutki są obecnie szczegółowo analizowane i w razie potrzeby podjęte zostaną dalsze kroki.
To ważne, bo skala zarzutów wobec Manchesteru City jest ogromna. Niezależna Komisja zaakceptowała 114 ze 115 zarzutów dotyczących naruszeń zasad finansowych.
Sprawa obejmuje lata 2009–2018. Według ustaleń organu orzekającego klub miał między innymi wykorzystywać fikcyjne umowy sponsorskie do sztucznego podnoszenia przychodów i ukrywania realnych kosztów. W tle całego postępowania pojawia się kwota około 900 milionów funtów.
Najwięcej emocji budzi jednak pytanie o to, co może wydarzyć się dalej. Wśród potencjalnych konsekwencji wymieniane są bardzo wysokie grzywny, odjęcie punktów, administracyjna degradacja z Premier League, a nawet odebranie tytułów mistrzowskich zdobytych w okresie objętym postępowaniem.
Na tym etapie są to jednak wyłącznie możliwe scenariusze, a nie zatwierdzone sankcje. Manchester City czeka więc na dalszy rozwój wydarzeń, a najbliższe dni mogą okazać się kluczowe.

