Weiser wrócił po ciężkiej kontuzji i opowiedział o jej psychicznych skutkach

Mikołaj RydzMikołaj Rydz
Weiser wrócił po ciężkiej kontuzji i opowiedział o jej psychicznych skutkach
Fot. Stuart Franklin/Getty Images

Powrót Mitchella Weisera do Bundesligi przyniósł Werderowi Brema jeden z najbardziej poruszających momentów sezonu, ale droga do niego trwała ponad 14 miesięcy. 32-latek opowiedział, jak poważne zerwanie więzadła krzyżowego przedniego odbiło się na jego psychice i zagroziło karierze na jej późnym etapie.

Weiser zerwał więzadło w lipcu 2025 roku, gdy wciąż należał do najważniejszych i najbardziej produktywnych zawodników Werderu. Rehabilitacja trwała dłużej, niż początkowo zakładano, a piłkarz zaczął zwracać uwagę na każdy ruch, każde odczucie i sygnał płynący z ciała. „Kiedy każdego ranka wstajesz i musisz świadomie myśleć o każdym stopniu, a w pewnym momencie niemal popadasz w obsesję na punkcie tego, co czujesz w kolanie czy całym ciele, nie jest łatwo. W tle były też pewne sprawy, o których nie mogę mówić” — powiedział w rozmowie z RTL/Sky.

Gol, który uwolnił emocje po długiej przerwie

Weiser wrócił do gry we wrześniu, w starciu z 1. FC Köln. Był to dla niego szczególny rywal – właśnie tam przeszedł przez akademię i debiutował w Bundeslidze, a sam pochodzi z Troisdorfu. Na boisko wszedł w 83. minucie i po pierwszym oficjalnym występie od 14 miesięcy schodził z murawy wyraźnie poruszony. Niedługo potem jego powrót nabrał jeszcze większego znaczenia podczas spotkania z Augsburgiem na Weserstadionie. Werder przegrywał 0:2, ale Marco Grüll zdobył bramkę kontaktową, Niclas Füllkrug wyrównał, a Weiser w doliczonym czasie gry trafił na 3:2. Ten gol szybko stał się jednym z najważniejszych momentów początku sezonu drużyny z Bremy.

Dla Weisera zwycięska bramka oznaczała znacznie więcej niż trzy punkty w Bundeslidze. Zawodnik opisał, jak po miesiącach pracy i wysiłku puściły w nim emocje: „Myślę, że cała energia, każdy procent sił, który przez ostatnie miesiące próbowałem z siebie wykrzesać, każda łza i każda kropla potu — wszystko to znalazło ujście w tamtej chwili. To było jak eksplozja”. Dodał, że w tym momencie poczuł również wiarę, którą przez cały okres rehabilitacji okazywali mu inni; sam także musiał wierzyć w siebie. Jego powrót stał się więc nie tylko osobistym przeżyciem, lecz także chwilą, w której wybrzmiało wsparcie ze strony otoczenia.

Weiser już wcześniej pokazywał, jak ważne jest dla niego wsparcie kolegów. Gdy były piłkarz Werderu Niklas Schmidt publicznie opowiedział o depresji i podjętym leczeniu, Weiser pochwalił go za odwagę, przytulił i zapewnił, że może liczyć na wsparcie, kiedy tylko będzie go potrzebował. „Nie musisz niczego ukrywać przed naszą drużyną” — powiedział wtedy. Uważał, że szatnia powinna być miejscem, w którym zawodnicy mogą bezpiecznie przyznać, że mają trudności.

W sezonie 2024/25, gdy Werder przegrał pięć ligowych spotkań z rzędu i spisywał się bardzo słabo, Weiser odrzucał sugestie, że problemy zespołu wynikają z wybujałego ego zawodników – bronił grupy i starał się znaleźć konstruktywne elementy w jej grze. Przed kontuzją, w ostatnim pełnym sezonie, zdobył pięć bramek i zanotował dziesięć asyst. Werderowi brakowało go jednak nie tylko ze względu na te liczby, lecz także dlatego, że pomagał drużynie zachować równowagę. Łączył rolę ważnego piłkarza, lidera szatni i człowieka podnoszącego morale.

Trener Daniel Thioune poznał podczas rehabilitacji także jego upór. Zanim zdążył dobrze poznać Weisera jako piłkarza, przekonał się, że zawodnik nie godził się na porażkę nawet w ćwiczeniach treningowych. Ta nieustępliwość okazała się konieczna, by jego kariera znów nabrała rozpędu.

Komentarze (0)

Publikując komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie podanej nazwy i treści, które będą widoczne publicznie. Zobacz Politykę prywatności.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!