Cezary Kulesza odniósł się do spekulacji o ultimatum dla selekcjonera Jana Urbana. Jasno zaznaczył, że żadnych konkretnych warunków punktowych wcześniej nie ustalano.
Po remisie 0:0 z Bośnią i Hercegowiną oraz porażce 1:3 ze Szwecją presja wokół reprezentacji Polski wyraźnie wzrosła. W mediach pojawiły się pytania, czy spotkanie z Rumunią może przesądzić o dalszej pracy Urbana.
Prezes PZPN nie potwierdził jednak, by selekcjoner miał usłyszeć konkretny warunek przed najbliższym meczem.
– Nie umawialiśmy się na konkretną zdobycz punktową ani nie stawiamy sprawy w taki sposób, że jeden mecz ma decydować o przyszłości selekcjonera – powiedział Kulesza w rozmowie z „Interią”.
Kulesza zaznaczył jednocześnie, że po zakończeniu zgrupowania przyjdzie czas na ocenę sytuacji.
– Po tym zgrupowaniu, podobnie jak po każdym innym, przyjdzie czas na analizę, rozmowę i podsumowanie – dodał.
Prezes federacji nie zamierza też reagować na każdą opinię pojawiającą się wokół selekcjonera. Podkreślił, że media i eksperci mają prawo do własnych ocen, ale on sam skupia się na bieżącej pracy. Zapewnił również, że współpraca z Urbanem nadal układa się dobrze, a sztab może liczyć na pełne wsparcie PZPN pod względem organizacyjnym.
Mecz z Rumunią i tak będzie miał jednak ogromne znaczenie dla atmosfery wokół kadry. Polska po dwóch kolejkach Ligi Narodów ma tylko jeden punkt, więc kolejny słaby wynik jeszcze mocniej zwiększyłby presję.

