Sytuacja Arthura Vermeerena w RB Lipsk uległa diametralnej zmianie. Choć 21-letni defensywny pomocnik był postrzegany jako długofalowa inwestycja niemieckiego klubu, najnowsze doniesienia wskazują, że nie odgrywa on roli w koncepcji sportowej na trwające rozgrywki. Jak informuje Sky Sport, przedstawiciele „Byków” aktywnie pracują nad rozwiązaniem, które pozwoli zawodnikowi na regularne występy. W grę wchodzi zarówno transfer definitywny, jak i wypożyczenie, jednak to ta druga opcja wydaje się obecnie najbardziej prawdopodobna, biorąc pod uwagę krótki czas pozostały do zamknięcia okna transferowego.
Arthur Vermeeren
RB Leipzig→Antwerp
Głównym faworytem do pozyskania reprezentanta Belgii jest jego macierzysty klub, Royal Antwerpia. Tamtejsi dziennikarze informują, że negocjacje w ostatnich dniach poczyniły znaczące postępy. Sacha Tavolieri, znany belgijski reporter transferowy, potwierdza, że powrót do korzeni jest scenariuszem preferowanym przez samego piłkarza. Antwerpia widzi w tym ruchu szansę na wzmocnienie środka pola i poprawę swojej sytuacji w lidze, co ma pomóc w skutecznej walce o miejsca gwarantujące udział w europejskich pucharach.
Mimo że Vermeerenem interesowały się także takie marki jak Red Bull Salzburg czy PSV Eindhoven, to właśnie belgijski klub jest najbliżej sfinalizowania transakcji. Czas działa jednak na niekorzyść wszystkich stron – do zakończenia okresu rejestracji zawodników pozostało nieco ponad 24 godziny. Lipsk, który jeszcze w lipcu oczekiwał za swojego gracza kwoty rzędu 30-35 milionów euro, teraz wydaje się bardziej skłonny do ustępstw, byle tylko umożliwić 21-latkowi regularną grę.
Wartość rynkowa pomocnika, który ma na koncie 11 występów w kadrze Belgii do lat 21, szacowana jest obecnie na około 20 milionów euro. Jego kontrakt z niemieckim pracodawcą obowiązuje aż do 2029 roku, co sprawia, że roczne wypożyczenie do Antwerpii wydaje się optymalnym rozwiązaniem dla zachowania wartości rynkowej zawodnika. Ostateczne rozstrzygnięcia w tej sprawie muszą zapaść przed upływem najbliższej doby.