Do Cezarego Kuleszy i innych ważnych osób w polskiej piłce trafiła wiadomość, obok której trudno przejść obojętnie. Jej treść ujawnił portal Weszło, a autor nie szczędzi w niej bardzo mocnych ocen.
Autorem maila jest Paweł Sokolnicki, wieloletni asystent Szymona Marciniaka, który wraz z jego zespołem pracował między innymi przy finale mistrzostw świata i finale Ligi Mistrzów. Arbiter postanowił opisać problemy, które jego zdaniem występują obecnie w polskim sędziowaniu.
Najwięcej miejsca poświęcił funkcjonowaniu Centrum VAR. Projekt został oficjalnie zainaugurowany przy okazji finału Pucharu Polski, ale z relacji Sokolnickiego wynika, że już wtedy rzeczywistość miała znacząco odbiegać od założeń.
– Podczas finału Pucharu Polski tak hucznie ogłoszonego jako sukces systemu VAR w funkcjonowaniu Centrum VAR nie było łączności, więc de facto mecz był „robiony” na starych zasadach „busowych” – napisał w mailu, do którego dotarło Weszło.
Jeszcze mocniejsze są jego zastrzeżenia dotyczące oceny spalonych. Sokolnicki twierdzi, że system półautomatycznego spalonego nie funkcjonuje, a obecne możliwości technologiczne nie pozwalają na tak precyzyjną ocenę, jak można byłoby oczekiwać.
– Ocena spalonego stanowi bardziej wróżenie z fusów niż rzetelną ocenę stanu faktycznego na boisku – stwierdził.
Na tym lista uwag się nie kończy. Arbiter uderza również w sposób szkolenia osób odpowiedzialnych za VAR. Pisze o niedostatecznym przygotowaniu sędziów i operatorów, a cały system szkolenia określa jako „skostniały” oraz „zabetonowany”.
Sokolnicki ostrzega jednocześnie, że konsekwencje mogą być poważne.
– Funkcjonowanie w takiej rzeczywistości to fikcja niemająca nic wspólnego z profesjonalną pracą na systemie o takich możliwościach i jest kwestią czasu, aż wydarzy się poważny problem – ocenił.
Co istotne, wiadomość nie trafiła wyłącznie do Cezarego Kuleszy. Według Weszło wśród adresatów znaleźli się również przedstawiciele klubów, między innymi Dariusz Mioduski, Karol Klimczak, Wojciech Cygan i Wojciech Pertkiewicz.

