Tottenham Hotspur przechodzi przez sportowe piekło. Zespół, który jeszcze niedawno świętował triumf w Lidze Europy, dziś zajmuje upokarzające 16. miejsce w tabeli Premier League i ma tylko pięć punktów przewagi nad strefą spadkową.
Kampania pod wodzą Thomasa Franka okazała się katastrofą, a bilans siedmiu zwycięstw w 27 meczach doprowadził do jego zwolnienia 11 lutego. Drużyna straciła aż 41 bramek, a fatalna atmosfera w szatni, podgrzewana przez publiczne pretensje kapitana Cristiana Romero, dopełniła obrazu nędzy. Teraz misję ratunkową obejmuje Igor Tudor. Chorwacki szkoleniowiec musi natychmiast zaprowadzić rygor, by uniknąć degradacji, która dla klubu o takich zasobach i stadionie byłaby historycznym wstydem.
Problemy kadrowe są widoczne gołym okiem. Guglielmo Vicario stał się symbolem niepewności w bramce, a defensywa rozsypuje się przy każdym stałym fragmencie gry. Romero spogląda w stronę Atletico Madryt, natomiast Radu Dragusin domaga się transferu do Romy. W ataku osamotniony Dominic Solanke nie otrzymuje wystarczającego wsparcia, mimo siedmiu trafień Richarlisona. Tudor dziedziczy zespół rozbity mentalnie, w którym nawet tacy gracze jak Palhinha uginają się pod presją wyników i oczekiwań kibiców.
Ratunkiem ma być radykalna przebudowa i pięć kluczowych transferów latem. Na liście życzeń widnieją James Trafford z Manchesteru City oraz Murillo z Nottingham Forest, którzy mają uszczelnić obronę. Środek pola ma zabezpieczyć Andre Trindade z Wolves, a siłę ognia zwiększyć Brahim Diaz z Realu Madryt oraz Dusan Vlahovic z Juventusu. To nie są zachcianki, lecz konieczność dla zarządu, który musi zainwestować ogromne środki, aby zmyć hańbę obecnego sezonu i przywrócić Tottenham do walki o najwyższe cele.
