Xavi Hernandez próbował wpłynąć na losy wyborów prezydenckich w Barcelonie, kontaktując się z Lionelem Messim i Luisem Suarezem. Jak donosi Catalunya Radio, były trener zorganizował wideorozmowę z gwiazdami przebywającymi w Miami. Chciał, aby publicznie poparli jego oskarżenia wymierzone w Joana Laportę, co mogło całkowicie zmienić układ sił na tydzień przed głosowaniem.
Plan Xaviego zakładał wykorzystanie autorytetu legend do uwiarygodnienia tezy, że Laporta celowo sabotował powrót Messiego do klubu w 2024 roku. Choć Luis Suarez zareagował polubieniem wpisu w mediach społecznościowych, Lionel Messi zachował dystans. Argentyńczyk prywatnie pogratulował Xaviemu odwagi po głośnym wywiadzie, ale odmówił oficjalnego zaangażowania się w kampanię wyborczą, trzymając się swojej zasady izolowania od klubowej polityki.
Wojna na szczycie Barcelony i fatalne wieści o Yamalu
Konflikt między Xavim a Laportą przybiera na sile, a w sprawę włączył się były dyrektor sportowy Mateu Alemany, który potwierdził wersję trenera. Prezydent Barcelony nie dłużny i oskarżył obu o kłamstwo. Xavi poszedł o krok dalej, twierdząc, że realną władzę w klubie sprawuje Alejandro Echevarria, a nie wybrany w głosowaniu prezes. Atmosferę wokół klubu pogarsza dramat Lamine Yamala, który z powodu kontuzji wypada z gry na 4-6 tygodni i nie pomoże drużynie w końcówce sezonu.
