W tygodniu poprzedzającym kluczowy mecz z Widzewem Łódź szatnią Legii Warszawa wstrząsnęła nieoczekiwana wiadomość — a trener Marek Papszun dowiedział się o niej razem z całą resztą.
Radovan Pankov ogłosił, że po zakończeniu sezonu opuści Legię Warszawa. Decyzja zaskoczyła nie tylko szatnię, ale i klub, który jeszcze niedawno był przekonany, że uda się wypracować porozumienie w sprawie nowego kontraktu. Papszun przyznał wprost, że nie był wtajemniczony w plany zawodnika, zanim ten ogłosił je publicznie.
„Nie wiedziałem, to mogę powiedzieć" — powiedział trener.
Papszun jednocześnie zastrzegł, że sprawy kontraktowe toczą się bez jego udziału.
„Często te decyzje, jak widać, zapadają trochę poza moimi plecami. Ale też zawodnicy sami mają do tego prawo, bo części zawodników kończą się kontrakty i po prostu już mogli te kontrakty gdzieś podpisać w innym klubie i klub o tym nie wie" — wyjaśnił.
Mimo zaskoczenia Papszun nie zamierza rezygnować z Pankovа w ostatnich czterech kolejkach sezonu.
„Rozmawialiśmy dzisiaj o jego zaangażowaniu w końcówce sezonu" — potwierdził szkoleniowiec, dając do zrozumienia, że swego rodzaju rozmowa wychowawcza z zawodnikiem już się odbyła.
Szkoleniowiec Legii chce wierzyć w to, że otacza się zawodowcami, którzy potrafią wypełniać do samego końca podpisywane przez siebie kontrakty.
„Wierzę, że Rasza jest profesjonalistą i klubowi trochę zawdzięcza. Pomoże nam w ostatnich spotkaniach i odejdzie z podniesionym czołem" — powiedział Papszun, dodając: „Ja go cenię jako zawodnika i chciałbym, żeby ta ocena jego jako człowieka też była na koniec wartościowa. Myślę, że nie zawiedzie."
