AS Monaco odpada z Ligi Mistrzów po dramatycznym dwumeczu z Paris Saint-Germain. Sébastien Pocognoli otwarcie krytykuje pracę arbitra, który jego zdaniem faworyzował rywali z Paryża.
Kluczowy moment nastąpił w 58. minucie, gdy Mamadou Coulibaly zobaczył drugą żółtą kartkę w odstępie zaledwie czterech minut. Wcześniej Maghnes Akliouche doprowadził do wyrównania w dwumeczu na 3:3, ale gra w osłabieniu zniweczyła ten wysiłek. PSG wykorzystało rzut wolny podyktowany po faulu Coulibaly'ego i ostatecznie wywalczyło awans wynikiem 5:4 w łącznym rozrachunku. Pocognoli ocenił decyzję sędziego jako zbyt surową, podkreślając, że tak szybkie wykluczenie zawodnika zniszczyło widowisko i szanse jego zespołu na końcowy sukces.
Szkoleniowiec Monaco podczas konferencji prasowej nie ukrywał wściekłości na postawę Lucasa Hernandeza. Trener zauważył, że dziesięć minut po czerwonej kartce dla jego piłkarza, arbiter oszczędził gracza PSG w podobnej sytuacji. Według Pocognoliego sędzia jedynie upomniał rywala, zamiast pokazać mu kartonik, co nazwał jawnym stosowaniem podwójnych standardów. To nie pierwszy taki przypadek w tym sezonie, ponieważ klub z Księstwa zebrał już dziewięć czerwonych kartek we wszystkich rozgrywkach, w tym jedną dla Aleksandra Gołowina w pierwszym meczu tej rywalizacji.
Frustracja w obozie Monaco miesza się z dumą z postawy drużyny, która mimo przeciwności walczyła z mistrzem Francji do samego końca. Pocognoli zaznaczył, że gniew wynika z powtarzalności pewnych sędziowskich schematów, które uderzają w jego zespół zbyt często. Choć ekipa Luisa Enrique awansowała rzutem na taśmę, to styl pracy rozjemcy spotkania pozostaje głównym tematem we francuskich mediach. Monaco kończy przygodę z elitarnymi rozgrywkami z poczuciem niesprawiedliwości, kończąc rewanżowe starcie remisem 2:2, który przy wcześniejszej porażce nie dał im upragnionej promocji.
