RC Lens wyrwało remis 3:3 w wyjazdowym starciu z Brest, ale po końcowym gwizdku trener Pierre Sage nie zamierzał świętować. Choć jego zespół odrobił trzybramkową stratę, szkoleniowiec czuje ogromne rozczarowanie postawą swoich podopiecznych. Marsylia i inne kluby Ligue 1 patrzą na potknięcie Lens, które traci dystans do liderującego Paris SG.
Sytuacja do przerwy wyglądała katastrofalnie, bo gospodarze prowadzili aż 3:0. Dopiero wejście Allana Saint-Maximina i jego gol w doliczonym czasie gry uratowały punkt dla gości. Sage przyznał, że w szatni użył bardzo ostrych słów, a postawę niektórych graczy nazwał wprost zdradą. Trener wziął na siebie odpowiedzialność za rotację w składzie po pucharowym zwycięstwie z Toulouse, jednak nie ukrywał wściekłości na zmienników, którzy zawiedli jego zaufanie na boisku.
Szkoleniowiec zdecydował się na drastyczny krok i zdjął z boiska jednocześnie czterech zawodników na początku drugiej połowy. Ofiarami tej decyzji zostali Arthur Masuaku, Wesley Saïd, Ruben Aguilar oraz Florian Sotoca. Sage podkreślił, że taka sytuacja nie zdarzyła mu się nigdy wcześniej w karierze zawodowej. Porównał to zachowanie do czasów pracy z dziećmi, zaznaczając jednak, że w tym przypadku nie chodziło o dawanie szansy innym, a o surową karę za brak zaangażowania.
Remis z Brest mocno komplikuje sytuację Lens w tabeli Ligue 1. Zespół nie zdołał utrzymać presji na Paris SG, który ma teraz trzy punkty przewagi i jeden zaległy mecz do rozegrania. Sage liczył na świeżą krew w zespole, ale zamiast tego otrzymał występ, który zmusił go do publicznego rozliczenia się z grupą piłkarzy. Trener ma nadzieję, że zawodnicy grający w pierwszej połowie będą mieli odwagę przyznać się do błędów tak samo, jak zrobił to on sam przed kamerami.
