Szymon Marciniak znalazł się w centrum dyskusji po meczu Argentyny z Algierią (3:0). Polski sędzia nie ukarał Lionela Messiego za nadepnięcie Aissy Mandiego, choć część ekspertów domagała się kartki. Teraz arbiter dokładnie wyjaśnił swoją decyzję.
Do zdarzenia doszło w 32. minucie. Messi po faulu postawił nogę na łydce leżącego rywala. Marciniak nie pokazał kartki, a VAR po sprawdzeniu sytuacji również nie zdecydował się na interwencję.
Polak tłumaczy, że kluczowe było obejrzenie całego zdarzenia w normalnym tempie, a nie ocenianie go na podstawie zatrzymanej klatki.
– Messi fauluje przeciwnika kolanem, ten się przewraca i Messi musi gdzieś postawić krok. Dotyka jego łydki, ale natychmiast zabiera nogę. Nie ma żadnego dociśnięcia – wyjaśnił Marciniak.
Marciniak przyznał: Na teście dałbym kartkę
Sędzia zdradził również, że poprosił Tomasza Kwiatkowskiego z VAR-u o dokładne sprawdzenie zdarzenia. Był gotowy podejść do monitora, gdyby otrzymał taki sygnał.
Co ciekawe, Marciniak przyznał, że podczas sędziowskiego testu wideo prawdopodobnie pokazałby za podobne przewinienie żółtą kartkę. Podczas meczu brał jednak pod uwagę przyjętą linię prowadzenia spotkania.
Ostatecznie w całym starciu Argentyny z Algierią Polak nie pokazał ani jednej kartki. Jego decyzja dotycząca Messiego wywołała spore kontrowersje, ale później została uznana przez FIFA za prawidłową.

