Willem II staje przed ogromnym wyzwaniem na samym początku sezonu Eredivisie. Klub oficjalnie potwierdził, że podstawowy bramkarz Thomas Didilon-Hödl doznał poważnego urazu ścięgna podkolanowego, który wyklucza go z gry na kilka miesięcy. To potężny cios dla zespołu, który dopiero co wrócił do najwyższej klasy rozgrywkowej w Holandii.
Dramat rozegrał się podczas inauguracyjnego spotkania z Go Ahead Eagles, które Willem II przegrało 1:4. Szczegółowe badania przeprowadzone po meczu wykazały, że kontuzja jest na tyle poważna, iż przerwa potrwa aż do końca roku. Didilon-Hödl to postać absolutnie kluczowa dla drużyny, w której barwach rozegrał już 82 spotkania. To właśnie on stał się bohaterem barażowego starcia z FC Volendam, broniąc rzut karny i samemu trafiając z jedenastu metrów, co przypieczętowało awans.
Doświadczony zmiennik czy transferowy ratunek?
W obliczu długiej absencji byłego zawodnika AS Monaco i Cercle Brugge, sztab szkoleniowy musi podjąć natychmiastowe decyzje. Naturalnym następcą wydaje się doświadczony Wouter van der Steen, który może liczyć na dłuższą serię występów między słupkami. Władze klubu rozważają jednak również inne opcje, w tym powrót na rynek transferowy w poszukiwaniu dodatkowego zabezpieczenia na pozycji bramkarza, by załatać lukę po kontuzjowanym liderze defensywy.
Didilon-Hödl trafił do Willem II w 2024 roku po bogatej karierze w Belgii i Francji, gdzie reprezentował barwy takich marek jak Metz, Anderlecht czy Genk. Choć w AS Monaco zaliczył tylko jeden występ, jego doświadczenie z 59 meczów w Cercle Brugge miało być fundamentem utrzymania holenderskiego klubu w elicie. Teraz zespół musi radzić sobie bez swojego najpewniejszego punktu, co stawia pod znakiem zapytania ich formę w nadchodzących kolejkach ligowych.
