Inter Mediolan przygotowuje się do prawdziwej rewolucji w swojej drugiej linii. Z klubem mogą pożegnać się Henrikh Mkhitaryan, Davide Frattesi oraz Hakan Calhanoglu, co wymusza na dyrekcji gwałtowne ruchy transferowe.
Głównym celem Nerazzurrich stał się Ismael Koné z Sassuolo, który ma za sobą udany debiutancki sezon w Serie A. Kanadyjczyk trafił do Włoch po nieudanej przygodzie w Olympique Marsylia, gdzie nie potrafił porozumieć się z Roberto De Zerbim. Sassuolo wykupiło go za 12,5 miliona euro, ale teraz dyrektor Giovanni Carnevali oczekuje za swojego zawodnika aż 30 milionów euro. 23-latek zdobył w tym sezonie pięć bramek i ma wnieść do środka pola Interu więcej cech defensywnych.
Wielkie pieniądze i walka o następców liderów
Inter nie ogranicza się tylko do jednego nazwiska i prowadzi rozmowy w sprawie Tarika Muharemovicia. Klub już zimą pozyskał Yanisa Massolina z Modeny, a za 23 miliony euro ma sprowadzić z powrotem Aleksandra Stankovicia z Club Brugge. Tak szeroko zakrojone zmiany budzą jednak pytania o lukę liderów, jaka powstanie po odejściu weteranów. Koné, mimo dobrych statystyk i 37 występów w reprezentacji Kanady, musi udowodnić, że jest wart tak wysokiej kwoty odstępnego wyznaczonej przez Sassuolo.
W kręgu zainteresowań mediolańczyków pojawił się także Leon Goretzka, jednak jego wymagania finansowe są ogromne. Niemiec oczekuje pensji na poziomie 6,5 miliona euro rocznie, co stawia go na równi z najlepiej zarabiającymi graczami w klubie. Obecnie w wyścigu po pomocnika Bayernu Monachium prowadzą Arsenal oraz Atletico Madryt. Inter musi zdecydować, czy postawić na młodość i zawodników takich jak Koné, czy walczyć o uznane nazwiska, które wypełnią pustkę po potencjalnym odejściu Calhanoglu.
